Jak poinformował serwis Defense Express, powołując się na analityka białego wywiadu (zbieranie, analizowanie i wykorzystywanie informacji pochodzących z publicznie dostępnych źródeł, jak media społecznościowe, fora, strony internetowe, doniesienia prasowe, bazy danych, mapy i satelity) H. I. Suttona, Rosja intensywnie rozwija nową generację dużych autonomicznych pojazdów podwodnych (XLUUV).
Oficjalnie naukowy, w praktyce militarny
Odpowiadać ma za nią Biuro Konstrukcyjne Rubin, które powstało w drodze przekształceń funkcjonujących jeszcze przed II wojną światową biur konstrukcyjnych, w tym CKBS-2 czy CKB-18. Jest ono wyspecjalizowane w konstrukcji okrętów podwodnych o napędzie atomowym przeznaczonych do przenoszenia pocisków balistycznych klasy SLBM oraz pocisków manewrujących, a od czasu zakończeniu zimnej wojny podejmuje również programy konstrukcyjne w zakresie cywilnej inżynierii oceanicznej.
Sabotaż pod przykrywką nauki
Nowy ekosystem obejmuje trzy współpracujące ze sobą elementy, tj. Argus-I, Argus-D oraz Octavia. Podstawą systemu jest Octavia, czyli stacjonarna stacja dokująca, która po umieszczeniu na dnie morskim może służyć za bazę zasilania, centrum wymiany danych i punkt aktualizacji misji dla innych pojazdów. Jej obecność umożliwia więc długotrwałe i niemal autonomiczne operacje w głębinach.
Drugim elementem jest Argus-I, czyli “Inspektor”, który oficjalnie ma służyć do kontroli stanu technicznego rurociągów i wykrywania wycieków, lecz jak podkreślają analitycy, jego konstrukcja – z wysuwanymi wysięgnikami czujnikowymi i zaawansowanym systemem kamer – czyni go doskonałym narzędziem rozpoznania podmorskich celów, które mogłyby zostać później zaatakowane.
Największy z pojazdów to Argus-D, czyli “Delivery”, który ma masę około 5,5 tony i jest zdolny do przenoszenia ładunku o masie 300 kg. W oficjalnych materiałach opisuje się go jako platformę badawczą do rozmieszczania czujników akustycznych, sejsmograficznych lub biologicznych. W praktyce jednak, jak zauważa analityk H. I. Sutton, jego konstrukcja pozwala na transport i umieszczanie min morskich lub ładunków wybuchowych w pobliżu kluczowej infrastruktury, czyli światłowodów i rurociągów. Zwłaszcza że jego głębokość operacyjna wynosi 1000 metrów, czyli znacznie więcej niż maksymalna głębokość Bałtyku (459 m), a Rubin zapowiada, że kolejne wersje osiągną nawet 3000 metrów.
Nowe wyzwanie dla ochrony infrastruktury
Warto tu pamiętać, że rosyjskie zainteresowanie infrastrukturą podmorską nie jest nowe. Wystarczy przypomnieć choćby o sytuacji sprzed tygodnia, kiedy to doszło do uszkodzeń kabli komunikacyjnych między Finlandią i Estonią, które wzbudziły podejrzenia o możliwe działania sabotażowe. Niedawne dziennikarskie śledztwo WDR, NDR i Süddeutsche Zeitung wykazało zaś, że rosyjski wywiad może wykorzystywać wrak promu MS Estonia jako bazę do instalacji urządzeń obserwacyjnych monitorujących ruch jednostek NATO na Bałtyku.
Systemy takie jak Argus mogłyby umożliwić Rosji prowadzenie podobnych operacji dyskretniej i bez udziału załogowych okrętów, sprawiając, że staną się jeszcze trudniejsze do wykrycia. Bo choć Moskwa utrzymuje, że nowy program ma charakter naukowy, eksperci nie mają wątpliwości, że jego podwójne zastosowanie stanowi poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa podmorskich sieci.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS