Przez lata diagnoza stwardnienia rozsianego (SM) była dla wielu pacjentów procesem długim i pełnym niepewności. Konieczność potwierdzenia rozsiania objawów w czasie i przestrzeni sprawiała, że na jednoznaczne rozpoznanie czekało się miesiącami, a czasem nawet latami. Dziś neurologia wchodzi w nowy etap. Aktualizacja kryteriów McDonalda otwiera drogę do szybszej i bardziej precyzyjnej diagnostyki SM, co może mieć realny wpływ na dalszy przebieg choroby.
Aktualizacja kryteriów McDonalda – krok w stronę wcześniejszego rozpoznania SM
Jesienią 2025 roku na łamach „The Lancet Neurology” opublikowano najnowszą aktualizację kryteriów McDonalda – światowego standardu diagnostyki stwardnienia rozsianego. Nie jest to rewolucja, która burzy dotychczasowe podejście, lecz ewolucyjna odpowiedź na postęp wiedzy i technologii obrazowania.
– Nowe kryteria mogą znacząco przyspieszyć diagnozę SM. A im szybciej postawimy rozpoznanie, tym wcześniej można rozpocząć leczenie modyfikujące przebieg choroby, co realnie poprawia rokowania pacjentów – podkreśla prof. Monika Adamczyk-Sowa, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.
Diagnoza SM jeszcze przed pierwszymi objawami?
Jedną z najważniejszych zmian jest formalne uwzględnienie sytuacji, w której stwardnienie rozsiane może zostać rozpoznane na podstawie badań obrazowych, zanim wystąpi pierwszy objaw kliniczny. Chodzi o tzw. Radiologically Isolated Syndrome (RIS).
W praktyce klinicznej od lat obserwowano pacjentów, u których rezonans magnetyczny wykonywany z innych powodów ujawniał zmiany charakterystyczne dla SM. Nowe kryteria pozwalają – u ściśle wybranych osób, spełniających dodatkowe warunki – postawić diagnozę jeszcze przed pierwszym rzutem choroby.
Zobacz także:
-
Choroby neurologiczne w Polsce: wyzwanie zdrowotne XXI wieku
Nerw wzrokowy oficjalnie piątą lokalizacją zmian w SM
Istotną nowością jest również uznanie nerwu wzrokowego za piątą lokalizację zmian typowych dla stwardnienia rozsianego. Choć w codziennej praktyce klinicznej był on od dawna ważnym sygnałem procesu demielinizacyjnego, dopiero teraz został jednoznacznie wpisany do kryteriów diagnostycznych.
To zmiana, która porządkuje dotychczasowe doświadczenia neurologów i zwiększa precyzję rozpoznania.
Nowe markery diagnostyczne wspierające rozpoznanie
Aktualizacja kryteriów McDonalda systematyzuje również rolę nowych markerów diagnostycznych SM, które mogą wspierać decyzję o rozpoznaniu choroby. Należą do nich m.in.:
-
zmiany z objawem żyły centralnej (CVS) w MRI,
-
obecność pierścieni paramagnetycznych (PRL),
-
stężenie lekkich łańcuchów kappa (κ-FLC) w płynie mózgowo-rdzeniowym.
W praktyce oznacza to, że w części przypadków – przy spełnieniu określonych warunków – nie ma już konieczności czekania na kolejny rzut choroby lub pojawienie się nowych zmian w czasie, by potwierdzić diagnozę.
Nowe kryteria nie eliminują potrzeby indywidualnej oceny pacjenta. Decyzje nadal podejmowane są przez neurologa, w oparciu o pełny obraz kliniczny. Jednak lekarze zyskują narzędzie, które pozwala działać wcześniej i z większą pewnością diagnostyczną, co ma kluczowe znaczenie dla dalszego leczenia.
Zobacz także:
-
Stwardnienie rozsiane atakuje mózg na lata przed pojawieniem się objawów
SM to nie tylko farmakoterapia. Coraz większa rola stylu życia
Równolegle do zmian diagnostycznych rośnie znaczenie czynników pozafarmakologicznych. Podczas kongresu ECTRIMS – największego międzynarodowego wydarzenia poświęconego SM – szeroko dyskutowano o wpływie aktywności fizycznej, diety i środowiska na przebieg choroby.
Metaanaliza ponad 200 badań, obejmujących ponad 8000 pacjentów, wykazała, że regularna, dostosowana aktywność fizyczna wiąże się m.in. z:
-
mniejszym nasileniem zmęczenia i bólu,
-
redukcją objawów depresyjnych,
-
poprawą funkcji poznawczych i jakości życia.
Choć część obserwacji ma charakter korelacyjny, ich spójność jest trudna do zignorowania.
Podobne wnioski pojawiają się w odniesieniu do diety, poziomu witaminy D oraz wpływu czynników środowiskowych, takich jak zanieczyszczenia PFAS. Stwardnienie rozsiane coraz częściej postrzegane jest jako choroba wymagająca wieloobszarowego wsparcia, a nie wyłącznie leczenia farmakologicznego.
Głos pacjentów SM coraz głośniej wybrzmiewa
Zmiany w diagnostyce SM znajdują odzwierciedlenie nie tylko w gabinetach neurologów, ale także w debacie publicznej. Przykładem są inicjatywy edukacyjne, takie jak kampania NEUROzmobilizowani, która łączy perspektywę ekspertów i pacjentów.
Jedną z ambasadorek projektu jest Joanna Dorociak, która pokazuje, że aktywność fizyczna – odpowiednio dobrana i prowadzona świadomie – może pozostać ważnym elementem życia także po diagnozie choroby neurologicznej. Jej doświadczenie uzupełnia dane naukowe o to, czego nie widać w badaniach obrazowych: codzienne strategie radzenia sobie z chorobą.
Nowy etap w diagnostyce SM, stare wyzwania systemowe
Choć aktualizacja kryteriów McDonalda nie czyni stwardnienia rozsianego chorobą uleczalną, realnie skraca drogę od pierwszych sygnałów do rozpoczęcia leczenia.
– Czas ma w SM kluczowe znaczenie. Im szybciej postawimy diagnozę i rozpoczniemy terapię, tym większa szansa na utrzymanie dobrej jakości życia przez wiele lat – przypomina prof. Monika Adamczyk-Sowa.
To jednak stawia przed systemem ochrony zdrowia jasne wyzwanie: zapewnić pacjentom szybki dostęp do specjalistów, nowoczesnej diagnostyki obrazowej i kompleksowej opieki. Bo choć neurologia wchodzi w nowy etap, fundament pozostaje niezmienny – czas i dostęp do leczenia decydują o przyszłości pacjentów z SM.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS