A A+ A++

Amerykańsko-izraelskie ataki na Iran doprowadziły do śmierci wielu kluczowych przedstawicieli władz w Teheranie. Według deklaracji Donalda Trumpa w operacji zginęło kilkudziesięciu irańskich liderów.

Wśród ofiar znaleźli się m.in. najwyższy przywódca Ali Chamenei, szef sztabu sił zbrojnych gen. Abdolrahim Musawi oraz inne osoby z najbliższego otoczenia władzy – w tym minister obrony i dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Na skutek obrażeń doznanych podczas jednego z ataków zmarła również Mansure Chożaste, żona Alego Chameneia.

Amerykańsko-izraelskie ataki mogą wywołać kryzys

Waszyngton oficjalnie zapowiada, że celem operacji jest zmiana reżimu. Eksperci ostrzegają jednak, że skutki takiej strategii mogą być znacznie poważniejsze. Sejed Hosejn Musawjan, były negocjator nuklearny, przypomina w rozmowie z „DGP” doświadczenia z 1953 r., gdy przy wsparciu USA i Wielkiej Brytanii obalono premiera Mohammada Mosaddegha. Tamta ingerencja na dekady zniszczyła relacje Iranu z Zachodem i przyczyniła się m.in. do kryzysu zakładników w Teheranie w 1980 r.

Według eksperta obecne działania mogą wywołać jeszcze głębsze konsekwencje. Donald Trump ogłosił kontynuację operacji aż do osiągnięcia wszystkich celów. Dodał, że duża fala uderzeń dopiero nadejdzie. Tymczasem Iran odpowiada uderzeniami na cele w państwach Zatoki Perskiej, co dodatkowo destabilizuje region. – Kraje takie jak Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Oman – dotąd starające się balansować między stronami – coraz wyraźniej zbliżają się do USA i Izraela – ocenia Julien Barnes-Dacey z European Council on Foreign Relations

Nowa fala migrantów z Iranu?

Choć Iran został poważnie osłabiony, nadal dysponuje strukturami państwowymi i zdolnością do prowadzenia działań odwetowych. Kluczowe pytanie brzmi jednak, co stanie się, jeśli reżim rzeczywiście upadnie. Analitycy ostrzegają, że rozpad struktur państwowych mógłby przekształcić Iran w państwo upadłe, pogrążone w wewnętrznych walkach.

Taki scenariusz oznaczałby nie tylko kolejną falę przemocy na Bliskim Wschodzie, lecz także realne ryzyko nowego kryzysu migracyjnego. Miliony Irańczyków mogłyby próbować uciekać w poszukiwaniu lepszego życia, kierując się do sąsiednich krajów, a w dalszej perspektywie do Europy. Julien Barnes-Dacey zaznaczył, że obawy przed masową migracją są dziś jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przeciwko próbom siłowej zmiany władzy w Teheranie.

Czytaj też:
Wakacje w Egipcie i Omanie zagrożone? Tak reagują polskie biura podróży
Czytaj też:
Wstrząsająca relacja polskich pielgrzymów. „Bomba wybuchła obok nas”

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułPojechałem RegioJet z Poznania do Warszawy, wróciłem PKP Intercity. Jeden z przewoźników wygrywa
Następny artykułTrump o prośbach Iranu: Powiedziałem “za późno” [RELACJA]