A A+ A++

60. sezon Bundesligi rozpoczął się od starcia Bayernu Monachium z Eintrachtem Frankfurt. To był także dla Bayernu wyjątkowy początek ligowych rozgrywek – bo po raz pierwszy od wielu lat przystępowali do nich bez Roberta Lewandowskiego. Bayern zmiażdżył rywali 6-1, tak jakby obecność lub absencja Lewandowskiego, była mu zupełnie obojętna.

Premierowe ligowe spotkanie Bayernu Monachium bez Roberta Lewandowskiego w składzie nie mogło rozpocząć się dla obrońców tytułu lepiej. W szóstej minucie Joshua Kimmich oszukuje wszystkich będących na boisku i zamiast posłać wrzutkę z odchodzącą piłką od bramki, decyduje się na sprytny chytry strzał z rzutu wolnego. Zaskakuje totalnie bramkarza gospodarzy Trappa i jest 1-0.

Bayern poszedł za ciosem i za moment robi się 2-0. Znowu chodzi o stały fragment gry, tym razem rzut rożny, po którym w ogromnym zamieszaniu Eintrach jest bardzo spanikowany. Trzykrotnie nie udaje się ekipie z Frankfurtu wybić piłki, co w końcu przynosi soczysty strzał Benjamina Pavarda.

Bayern Monachium zdobył pięć bramek już w pierwszej połowie

Po “drodze” do trzeciej bramki monachijczyków przytrafiła im się mała wpadka, w postaci fatalnego pudła Thomasa Muellera na pustą bramkę. Szybko jednak były klub Lewandowskiego powetował sobie tę stratę. Serge Gnabry wykorzystuje przyspieszenie, ucieka obronie i wrzuca na głowę idealnie do Sadio Mane, a ten udowadnia że potrafi grać w powietrzu i zmienia wynik na 3-0.

Czytaj także: Bayern Monachium podjął decyzję. Będzie oszczędzał – zimna woda w kranie

Kanonada gości trwała. Mane zrobił przewagę w środku pola przy czwartej bramce, a w polu karnym na pamięć zagrali już Mueller i Jamal Musiala doprowadzając do 4-0. W sytuacji na 5-0 kilka przebitek przegranych przez Eintracht sprawiło, że sam z prawej strony pola karnego znalazł się Gnabry. Mimo dobrego wyjścia bramkarza, nie udało się już uratować Eintrachtowi. Na przerwę schodził “złamany”.

Druga część meczu przyniosła już znacznie mniej emocji. Warto podkreślić, że w niej Bayern nie był już tak wiodącą stroną, choć wciąż kontrolował wydarzenia na boisku. Monachijczycy tylko lekko “skorygowali” stan swojego konta bramkowego, za to przeciwnicy uratowali honor za pomocą trafienia Kolo Muaniego.

Przy bramce na 1-5 ogromny błąd popełnił Manuel Neuer, ale nie w pojedynkę. Zbyt mocno dogrywał do niego na 30 metr i to niecelnie, nie do nogi, Lucas Hernandez. Mimo świetnej gry nogami Niemiec przyjął piłkę gorzej aniżeli powinien, co skrzętnie wykorzystał Kolo Muani i do pustej bramki skierował futbolówkę z dosyć daleka.

Ostatnie słowo należało jednak do Bayernu, za sprawą Jamala Musiali. Pomocnik z dużą swobodą i gracją, w sporym tłoku ładnie rozegrał piłkę. Po chwili sam wyszedł na wolną pozycję i nieco od niechcenia wykończył skutecznie akcję na 6-1. Asystę przy tym golu zanotował Leroy Sane, który do akcji przystąpił chwilę wcześniej z ławki rezerwowych.

Eintracht Frankfurt – Bayern Monachium 1-6 (0-5)

Bramki: 0-1 Kimmich (5), 0-2 Pavard (11), 0-3 Mane (29), 0-4 Musiala (35), 0-5 Gnabry (43), 1-5 Kolo Muani (64), 1-6 Musiala (83)

INTERIA.PL

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułDzieciaki ze szkółki Barcelony na zawsze zapamiętają ten dzień. Dzięki Lewandowskiemu
Następny artykuł“Przybyli ułani” na Małym Rynku. 81. Krakowska Lekcja Śpiewania “Kadrówka 1914''