A A+ A++

W anglojęzycznym „Newsweeku” ukazał się niezwykle ciekawy artykuł dotyczący negocjacji budżetowych w Unii Europejskiej. Tekst poświęcony jest sporowi Brukseli z rządami w Warszawie i Budapeszcie, które nie zgadzają się na powiązanie europejskich funduszy z mechanizmem praworządności.

Autor tekstu Jorge González-Gallarza Hernández pisze o Unii Europejskiej, która niejasne pojęcie „praworządności” próbuje wykorzystać przeciwko konserwatywnym rządom w Polsce i na Węgrzech. Zapędom Brukseli przeciwstawili się jednak premierzy Mateusz Morawiecki i Viktor Orban. Publicysta w swoim tekście podkreśla, że pojęcia praworządności jest niejasne i nie wiadomo do czego w rzeczywistości się odnosi. Podkreśla on, że unijne traktaty nie precyzują tego, jak ma funkcjonować wymiar sprawiedliwości w poszczególnych krajach członkowskich, a unijni federaliści chcieliby je usystematyzować. W tekście autor cofa się do roku, w którym Platforma Obywatelska przegrywając wybory parlamentarne wybrała na zaś sędziów do Trybunału Konstytucyjnego.

Publicysta pisze również o polskiej opozycji, która nie wierząc, że Polacy mogą przeciwstawić się zmianom w wymiarze sprawiedliwości, zaangażowała w ten proces „mnóstwo zewnętrznych organizacji pozarządowych i brukselskich biurokratów, by potępili rzekome ‘odstępstwo’ od norm demokratycznych”.

Pisząc o lipcowym szycie, Jorge González-Gallarza Hernández podkreśla, że unijni liderzy zaryzykowali brakiem porozumienia forsując zapisy, które nie istnieją w żadnym unijnym traktacie. Najważniejszy jest jednak ten fragment:

Ryzykowanie lipcowym porozumieniem budżetowym nie było przypadkiem, dokładnie taka była strategia Unii Europejskiej. Dla liderów, którzy dodali mechanizm warunkowania do budżetu, było to ryzyko warte podjęcia, jeśli korzyścią było złamanie Polski i Węgier raz i na zawsze

—pisze autor.

Morawiecki i Orban mieli rację (…) mechanizm warunkowości stoi w sprzeczności z wcześniejszą decyzją Rady z lipca i potępia dwa suwerenne państwa członkowskie na podstawie czegoś, czego nie ma w traktatach

—czytamy dalej.

Jorge González-Gallarza Hernández na koniec swojego tekstu pisze o tym, o czym w Polsce mówi wielu komentatorów, a o czym wielokrotnie pisaliśmy na naszym portalu. Przyjęcie mechanizmu praworządności mogłoby Brukseli posłużyć do karania państw chociażby za to, że te mają takie, a nie inne prawo aborcyjne, albo nie chcą budować łazienek dla osób transpłaciowych. Autor konkluduje:

Przyszłość Europy jako związku państw narodowych kooperujących ze sobą, jest w rekach dwóch liderów.

kk/Twitter/”Newsweek”

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułDyrektor Herthy zabrał głos ws. Krzysztofa Piątka. “Forma zwyżkowa”
Następny artykułPŚ w skokach: Polacy na trzecim miejscu w Wiśle