A A+ A++

Na 31 października br. planowane jest otwarcie nowego portu lotniczego Berlin-Brandenburg im. Willy’ego Brandta (BER).

– Droga do otwarcia nie była łatwa. Berlin i całe Niemcy stały się pośmiewiskiem. My, niemieccy inżynierowie, wstydzimy się. Wzrost kosztów z około 2,7 do prawie 6 miliardów euro nie jest do zaakceptowania. Nie ma więc powodu, by chwalić się tym projektem. Jest więc jasne. Nie będzie wielkiej uroczystej imprezy, po prostu otwieramy (lotnisko – przypis. red.) – zapowiedział na konferencji prasowej w Berlinie – Lütke Daldrup, prezes Lotniska Berlin Brandenburg.

W czasie 15 lat realizacji tej inwestycji wielokrotnie odraczano termin jej zakończenia, a koszt urósł z ponad 2,5 mld do 6 mld euro. Kwota ta jest jednak niepełna, gdyż nie obejmuje budowy dodatkowego Terminala 2, obsługi ogromnego zadłużenia i wypłacanych rekompensat dla klientów biznesowych z tytułu nieoddania lotniska do użytku w czerwcu 2012 r.

Gdy w kwietniu 2012 r. pracujący na budowie berlińskiego lotniska robotnik powiedział mi, że obiekt nieprędko zostanie oddany do użytku, a usuwanie błędów projektowych i usterek potrwa wiele lat, uważałem, że żartuje sobie ze mnie. Przecież władze Berlina i tutejszych lotnisk zapewniały, że już za dwa miesiące z udziałem kanclerz Angeli Merkel nastąpi huczne otwarcie portu lotniczego Berlin-Brangenburg. Miesiąc później burmistrz Berlina Klaus Wowereit poinformował o przesunięciu terminu otwarcia lotniska na marzec 2013 r.

Po latach okazało się, jak prorocze były słowa mojego rozmówcy. Ten prosty robotnik miał lepszą orientację w zakresie błędów popełnionych przy realizacji tej inwestycji niż sztaby wykwalifikowanych i wysoko opłacanych inżynierów.

Historia budowy nowego berlińskiego lotniska nazwanego Berlin-Brandenburg, które według planów miało być jednym z największych portów lotniczych Europy, ma swój początek w 1996 r. Wtedy to miasto Berlin, land Brandenburgia i rząd federalny odrzuciły pomysł budowy nowego lotniska dla regionu i postanowiono rozbudować port lotniczy w miejscowości Schönefeld znajdującej się 18 km na południe od centrum Berlina. Miał on zostać rozbudowany i przekształcony w nowe międzynarodowe lotnisko Berlin-Brandenburg (BER).

Jego budowę rozpoczęto w 2006 r. Początkowo miało ono obsługiwać rocznie 27 mln, a docelowo 45 mln pasażerów. Znajdujące się w centrum miasta dotychczasowe lotniska Tegel i Tempelhof miały zostać zamknięte. Koszt inwestycji planowany był na ponad 2,5 mld euro. Pierwotną datę otwarcia BER określono na październik 2011 r. Już w 2008 r. przesunięto ją na 3 czerwca 2012 r.

Budową berlińskiego lotniska zainteresowałem się w 2010 r., kiedy to zawieszano już wiechę na wieży kontroli lotów oraz na głównym budynku nowego portu lotniczego – Terminalu 1. W tym czasie machina propagandowa portu lotniczego działała już pełną parą. Wspólne działania promocyjne prowadzone były z wielkim rozmachem przez Berlińskie Porty Lotnicze i Air Berlin, drugą co do wielkości niemiecką linią lotniczą, która miała być głównym użytkownikiem na nowym lotnisku.

BER miał stać się dla Air Berlin portem przesiadkowym – fachowo nazywanym “hubem”. Niemiecki przewoźnik nie doczekał się nowego lotniska, gdyż w 2017 r. zbankrutował, a samoloty przejęła Lufthansa.

Gospodarze lotniska kierując się zasadą “budujemy i pokazujemy nasze dokonania” chętnie chwalili się realizacją największej inwestycji infrastrukturalnej Niemiec. Dzięki zainstalowanym kamerom i transmisji on-line można było na bieżąco obserwować tempo prac, a na specjalnej stronie internetowej publikowany był nawet dziennik budowy.

Osobom, które chciały zobaczyć co się dzieje na sztandarowej niemieckiej budowie, proponowano wycieczki z przewodnikiem po placu budowy. Miłośnicy lotnictwa mogli zobaczyć, jak od zaplecza funkcjonuje lotnisko Schönefeld.

Niezwykłą atrakcją była możliwość oglądania przebiegu prac na placu budowy ze specjalnie wybudowanej 32-metrowej wieży informacyjnej. Ze znajdującej się tu platformy widokowej można było podziwiać wielką budowę i robić zdjęcia.

Szczegółowe wiadomości o nowym lotnisku prezentowano w pawilonie usytuowanym u stóp wieży. Dla zwiedzających i potencjalnych kontrahentów handlowych przedstawiano różnorodne informacje o lotnisku wraz z ofertą biznesową. Była też prezentacja ofert pracy na lotnisku. Organizowano prelekcje dotyczące historii berlińskiego lotnictwa, a także pokazy filmowe.

Podczas wakacji prowadzona była akcja “Jeden dzień na lotnisku”, w ramach której dzieciom pokazywano, jak powstaje i jak działa port lotniczy.

Z czasem ofertę wycieczek rozszerzono np. o możliwość zwiedzania lotniska na własnym rowerze za jedyne 15 euro oraz o dwugodzinne piesze wycieczki dla grup zorganizowanych.

Na przełomie lat 2011/2012 byłem trzy wizyty na nowym berlińskim lotnisku i odbyłem “wycieczki po placu budowy”. Za każdym razem chwalono się postępem prac i kolejnymi zrealizowanymi etapami inwestycji.

Podczas ostatniej z wizyt w marcu 2012 r. byłem świadkiem niecodziennego przedsięwzięcia, jakim był próbny rozruch lotniska. Przez kilka tygodni 10 tysięcy wolontariuszy brało udział w testowaniu sprawności funkcjonowania nowego lotniska. Ochotnicy ubrani w kaski i odblaskowe kamizelki (bo ciągle byliśmy na placu budowy), podzieleni na grupy, ze szczegółowo rozpisanymi instrukcjami w ręku, wcielali się w role podróżnych, którzy odlatywali lub przylatywali konkretnymi rejsami.

Przechodzili oni rutynowe procedury, jakim poddawani są turyści na lotnisku. Z “testowymi” walizkami poruszali się po terminalu i stawali w kolejkach do punktów odpraw, gdzie testowano sprawność zainstalowanych urządzeń i personelu oraz poprawność procedur i mierzono czas wszystkich operacji.

Od lipca do połowy października br. 9 tysięcy nowych wolontariuszy ponownie testowało lotnisko Berlin Brandenburg. To znak, że nareszcie zbliża się termin jego otwarcia.

Ale cofnijmy się jeszcze na chwilę do 2012 r. Wówczas do świętowania uruchomienia portu lotniczego szykowało się nie tylko lotnisko, ale cały Berlin. Przygotowywano nawet wielki piknik dla kilku tysięcy gości z udziałem kanclerz Angeli Merkel. Na miesiąc przed terminem odwołano wszystko ze względu na wady systemu przeciwpożarowego.

Okazało się, że jego projektant nie był inżynierem. Inaugurację wstrzymano, gdy wszystkie przygotowania do uroczystości były bardzo zaawansowane, a w systemach rezerwacyjnych dawno widniała informacja o lotach z nowego portu lotniczego. Można sobie wyobrazić, jak wielkim zaskoczeniem dla wszystkich było anulowanie hucznej inauguracji lotniska. Nowy termin otwarcia ustalono na marzec 2013 r., który wkrótce zmieniono na październik 2013 r. Termin ten przesuwano jeszcze wielokrotnie. Obecnie trwają przygotowania do uruchomienia lotniska w dniu 31 października 2020 r.

Od 2012 r. ciągle odkrywano kolejne błędy projektowe i nowe usterki, które liczono w tysiącach. Już w trakcie budowy lotnisko stało się za małe w stosunku do szybko rosnących potrzeb. O ile w początkowym okresie miało ono obsługiwać 27 mln pasażerów, to w 2016 r. “stare” berlińskie lotniska obsłużyły 33 mln podróżnych. Nowe lotnisko jeszcze przed otwarciem trzeba było przeprojektować i rozbudować.

Na to wszystko nałożyły się liczne przypadki korupcji, braku kompetencji projektantów i menedżerów, złe zarządzanie i ogólny bałagan w prowadzeniu inwestycji.

Nie będzie więc hucznego otwarcia nowego berlińskiego lotniska. Jak zapowiedział prezes Lütke Daldrup – po prosto zostanie ono otwarte. Oby.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułOdwróć tabele, Łódź będzie na czele, czyli jak wygląda ranking samorządowych inwestycji wśród miast wojewódzkich
Następny artykułPacjent zakażony koronawirusem zmarł w karetce przed szpitalem. Jest śledztwo prokuratury