Wtorkowy wieczór w Crypto.com Arena nie należał do udanych dla Los Angeles Lakers. Choć wysoka porażka 87:123 z aktualnymi mistrzami NBA, Oklahoma City Thunder, sama w sobie jest bolesna, to jednak uwaga mediów i kibiców bardziej skupiła się na dramatycznych scenach, do których doszło na ławce rezerwowych Jeziorowców. Konflikt między trenerem, JJ’em Redickiem, a skrzydłowym, Jarredem Vanderbiltem, stał się symbolem narastającej frustracji w drużynie, która z powodu plagi kontuzji w końcówce sezonu zasadniczego zaczyna tracić grunt pod nogami.
Najbardziej zapalny moment miał miejsce na samym początku drugiej kwarty. Jarred Vanderbilt, który wszedł na boisko w końcówce pierwszej odsłony, zdążył spędzić na nim zaledwie 16 sekund, zanim JJ Redick poprosił o przerwę na żądanie. Decyzja trenera o natychmiastowym zdjęciu zawodnika z parkietu wywołała gwałtowną reakcję weterana. Wyraźnie wzburzony 27-latek wdał się w ostrą wymianę zdań ze swoim pryncypałem, a sytuacja stała się na tyle napięta, że do akcji musieli wkroczyć Austin Reaves oraz asystent, Nate McMillan, by powstrzymać krewkiego zawodnika.
Mimo że Vanderbilt spędził na parkiecie łącznie niespełna pięć minut, notując trzy punkty i dwie zbiórki, jego frustracja była widoczna jeszcze długo po incydencie. Zawodnik nie powrócił już do gry w tym spotkaniu, a po jego zakończeniu odmówił rozmowy z przedstawicielami mediów. Nagrania z tego zajścia błyskawicznie obiegły media społecznościowe, stawiając pod znakiem zapytania jedność w szatni Los Angeles Lakers w kluczowym momencie sezonu.
Podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Redick starał się bagatelizować całe zdarzenie, określając je jako element codzienności w NBA. Znany ze swojego bezkompromisowego podejścia szkoleniowiec nie chciał zagłębiać się w szczegóły techniczne, które doprowadziły do tak szybkiej decyzji o zmianie, choć obserwatorzy wskazują na trzy niewykorzystane przez Vanderbilta pod koniec pierwszej kwarty rzuty wolne jako potencjalny powód irytacji sztabu.
– To był po prostu splot różnych czynników. To nie ma nic wspólnego z personalnymi sprawami. Z mojej perspektywy to normalna sytuacja. Gdy gramy w okrojonym składzie, wszyscy musimy walczyć, być zgrani, wspierać się i grać na pełnych obrotach. Wziąłem czas, żeby zdjąć go z boiska, a on zareagował. Dla mnie to jednak nic nadzwyczajnego – wyjaśnił Redick decyzję w sprawie swojego podopiecznego.
41-latek podkreślił również, że jego rolą jest znalezienie dziewięciu zawodników, którzy będą w pełni oddani walce za zespół w tym trudnym okresie. Przy okazji jednak „dostało się” też innym zawodnikom. Na przykład o Ruim Hachimurze, z którym również miał niewielką scysję w trakcie meczu z Oklahoma City Thunder, powiedział, że Japończyk „nie robił tego, co do niego należało, więc musiał zostać zdjęty z boiska”. Z jeszcze większą krytyką spotkał się Deandre Ayton.
– Miał wyraźne problemy z łapaniem piłki — mimo że graliśmy pod niego sporo akcji. Zupełnie sobie nie radził – bez ogródek stwierdził szkoleniowiec, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie jest zachwycony postawą podkoszowego z Bahamów.
Największym problemem pozostaje jednak nie sam incydent, a szerszy obraz drużyny i jej drastycznie uszczuplony skład. Tylko w samym starciu z obrońcami tytułu ekipa z Miasta Aniołów musiała radzić sobie bez swoich największych gwiazd: LeBrona Jamesa, Luki Doncicia oraz Austina Reavesa (dwóch ostatnich prawdopodobnie czeka jeszcze kilka tygodni przerwy). Brak liderów przekłada się na wyniki – porażka z Thunder była trzecią przegraną z rzędu, co spowodowało spadek zespołu na czwarte miejsce w Konferencji Zachodniej, zaledwie pół meczu przewagi nad depczącymi im po piętach Houston Rockets.
Obecny kryzys jest prawdziwym sprawdzianem umiejętności przywódczych Redicka. Jako wciąż niezbyt doświadczony trener musi on balansować między tym, by wymagać najwyższych standardów od zmienników, a utrzymaniem morale w zespole, który wydaje się być na skraju wyczerpania.
Kolejna szansa na przełamanie złej passy nadejdzie już w czwartek, kiedy Lakers zmierzą się na wyjeździe z Golden State Warriors. Czy emocjonalna burza po meczu z OKC oczyści atmosferę, czy może jest zapowiedzią głębszego kryzysu przed zbliżającymi się play-offami? Odpowiedź na to pytanie poznamy w najbliższych dniach.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS