A A+ A++

Gracz ARC Raiders przekonał się o prawdziwości starego przysłowia, gdy czystym przypadkiem wysłał na tamten świat dwóch „sojuszników” w trakcie bitwy z ogromnym przeciwnikiem.

Strzelanka studia Embark to jeden z tych tytułów, w których lepiej przesadnie nie ufać innym uczestnikom rozgrywki. Mimo to nawet w ARC Raiders da się znaleźć pokojowo nastawionych graczy i czasem udaje się stworzyć drużynę, by wspólnie stawić czoła większym zagrożeniom – czy to ze strony innych „najeźdźców”, czy też w formie tytułowych robotów ARC.

„Z takimi przyjaciółmi nie potrzebujemy wrogów”

Jednakże takie przymierze nie przekłada się na wyłączenie friendly fire dla tak pozyskanych „sojuszników”. A to, jak pokazuje wiele kooperacyjnych tytułów pokroju Helldivers 2, potrafi doprowadzić do wypadków. O czym przekonał się pewien gracz, którego rozsławił użytkownik serwisu Reddit i autor wątku o wiele mówiącym tytule „Jestem tu, by pomóc…”.

Krótki filmik to fragment walki z Matriarchinią, kolosalnym i wielonogim robotem, którego obecność zwykle przyciąga uwagę większości osób na serwerze. Ukryty w bunkrze gracz rzucił granat Wolfpack, który po wybuchu uwalnia sforę rakiet samonaprowadzających, docelowo by pomóc trzem osobom najwyraźniej próbującymi znaleźć osłonę. Tyle że pociski nie obrały sobie na cel gigantycznego robota przed sobą (najwyraźniej ktoś im płacił za mało). Zamiast tego rakiety poleciały prosto na dwójkę graczy, którzy bezskutecznie próbowali im zejść z drogi.

Inni internauci zgadują, że nieszczęsna dwójka była ścigana przez mniejsze roboty, na przykład kleszcze (ticks) przemieszczające się pod ziemią, które były nieco bliżej granatu niż Matriarchini w momencie jego eksplozji. Chyba, bo część osób komentujących wpis zauważa, że od niedawna Wolfpack nie zawsze namierza najbliższy cel.

Tak czy owak, jak to podsumował autor wątku, wygląda na to, że para została „uratowana” przed żałosnym zgonem. A do tego ich „zbawca” otrzymał osiągnięcie za zabicie innego gracza granatem ręcznym. Co może oznaczać, że gracz wkrótce znajdzie się „za kratkami” (tj. na serwerach dla graczy lubujących się w rozgrywkach PvP). Cóż, jak widać nawet w grach wideo dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

OpenCritic

Wszystkie Oceny

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułLekarze winni śmierci Izabeli z Pszczyny. Bezwzględne więzienie
Następny artykułKowalczyk wskazał, kogo powinien powołać Urban na baraże