A A+ A++

To bez wątpienia najsłynniejszy bocian w Polsce. Pod koniec lutego Krutek wrócił do swojej wsi – mazurskiej Krutyni – szybciej niż zwykle, ale jego stan pozostawał wiele do życzenia. Był skrajnie wyczerpany po trudnej i długiej podróży.

Długa podróż bociana Krutka

Dzięki zamontowanemu nadajnikowi telemetrycznemu specjaliści i pasjonaci przyrody mogli na bieżąco obserwować jego trasę. Na początku stycznia ruszył z Szarm el-Szejk, potem przez kilka tygodni korzystał z dogodnych warunków żerowiskowych w Dolinie Jordanu. Na początku lutego bocian ruszył dalej na północ, przelatując między innymi nad Syrią i Jordanią. Po drodze zrobił jeszcze przystanek na regenerację w Rumunii, a 20 lutego zatrzymał się w rejonie Nowosiółki w obwodzie tarnopolskim na Ukrainie.

Ostatecznie odnaleziono go około sześćdziesiąt kilometrów od gniazda. Trafił do ośrodka rehabilitacyjnego dla zwierząt – tam otrzymał niezbędną pomoc i szybko odzyskał siły.

Budował gniazdo i oczekiwał partnerki. Teraz para wysiaduje jaja

Po powrocie do formy Krutek natychmiast zabrał się za przygotowanie gniazda. Przez dłuższy czas czekał na swoją partnerkę, która dotarła do niego dopiero po dwóch tygodniach. Gdy w końcu się pojawiła, para rozpoczęła przygotowania do sezonu lęgowego. Efekty okazały się imponujące!

– Nasz bocian Krutek i jego partnerka mają w tym roku wyjątkowy powód do radości – mówi Krzysztof Wittbrodt, dyrektor Mazurskiego Parku Krajobrazowego cytowany przez Fakt. – W gnieździe pojawiło się aż pięć jaj. Bociany białe zwykle składają cztery jaja, więc odchowanie tak licznego potomstwa to duże wyzwanie i ogromny wysiłek dla rodziców – ocenia specjalista i dodaje, że powodzenie misji, przed którą stanęły bociany zależy między innymi od pogody i dostępności pokarmu.

„Przed nami czas pełen emocji”

Krutek od lat jest symbolem Krutyni – wykluł się właśnie tutaj siedem lat temu. Jako pisklę wypadł z gniazda i został odnaleziony przez mieszkańca wsi. Trafił pod opiekę Mazurskiego Parku Krajobrazowego, gdzie wyposażono go w nadajnik systemu GPS. Dzięki temu dziś jego migracje można śledzić z niezwykłą dokładnością.

– Trzymamy kciuki za Krutka, jego partnerkę i przyszłe potomstwo – dodaje dyrektor. – Okres wysiadywania trwa około 33-34 dni, więc przed nami czas pełen emocji i oczekiwania na małe bociany – podsumowuje.

Czytaj też:
Umieścili na bocianach miniaturowe plecaki. Przełomowe badania Polaków
Czytaj też:
Wracają, ale inaczej niż zwykle. Eksperci przyjrzeli się bocianom

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułCzęstochowskie24: Millennium Docs Against Gravity
Następny artykułZoo zaprasza do wspólnej obserwacji. Tym razem ptaków i roślin