A A+ A++

Współczesne pendrive’y USB potrafią zmieścić nawet kilka TB danych w obudowie nie większej niż spinacz do papieru. Tymczasem pewien badacz postanowił zanurzyć się w przeszłość i zbudował coś, co przypomina żart inżynieryjny. Chodzi o pendrive wielkości obiadowego talerza, który przechowuje ledwie 128 bajtów informacji. Co więcej, dane znikają z niego podczas każdego odczytu. Projekt ten nie ma ambicji konkurowania z nowoczesnymi nośnikami.

Pamięć magnetyczna rdzeniowa z lat 50., która wymaga specjalnej obsługi ze względu na destrukcyjny odczyt danych, powraca jako funkcjonalny pendrive USB o pojemności 128 bajtów.

Najdziwniejszy pendrive świata. Ma rozmiar XXL i mikroskopijną pojemność, a dane znikają po przeczytaniu [1]

Pierwszy pendrive od Raspberry Pi. Interfejs USB 3.0, nawet 256 GB i całkiem wysoka wydajność. Specyfikacja i polskie ceny

Sercem tego nietypowego urządzenia jest pamięć magnetyczna rdzeniowa (ferrytowa). Jest to technologia opracowana pod koniec lat czterdziestych XX wieku, która zdominowała komputerowy świat na ponad dwie dekady. Każdy bit informacji przechowywany jest w mikroskopijnym pierścieniu z ferrytu, przez który przeplatane są przewody sterujące. Magnetyzując rdzenie w jednym lub przeciwnym kierunku, uzyskiwano reprezentację zer i jedynek. W szczytowym okresie popularności tej technologii, od połowy lat 50. do początku 70., producenci jak IBM wykorzystywali pamięć rdzeniową w maszynach takich jak IBM 704 czy 705. To właśnie ona umożliwiła obliczenia w czasie rzeczywistym, choć jej produkcja była niezwykle pracochłonna. Każdy malutki rdzeń musiał być ręcznie oplatany przewodami przez wykwalifikowanych pracowników, głównie kobiety, które przy pomocy mikroskopów wykonywały tę niezwykle precyzyjną pracę.

Najdziwniejszy pendrive świata. Ma rozmiar XXL i mikroskopijną pojemność, a dane znikają po przeczytaniu [2]

Kioxia wyprzedała całą swoją produkcję pamięci NAND zaplanowaną na 2026 rok. Era tanich dysków SSD dobiegła końca

Najważniejszą cechą pamięci rdzeniowej, która odróżnia ją od współczesnych rozwiązań, jest zjawisko destrukcyjnego odczytu. Gdy system próbuje odczytać wartość z danego rdzenia, zmusza go do zmiany polaryzacji magnetycznej. Jeśli bit miał wartość 1, rdzeń zmienia stan na 0, generując impuls elektryczny wykrywany przez obwód odczytu. Problem? Informacja w tym procesie zostaje nieodwracalnie utracona. Klasyczne systemy komputerowe radziły sobie z tym ograniczeniem poprzez automatyczne przywracanie oryginalnej wartości po każdym odczycie, ale stworzony pendrive takiego mechanizmu nie ma. Jest to celowy zabieg edukacyjny. Użytkownik musi samodzielnie zapisać dane po każdym odczycie, co zmusza go do zrozumienia istoty działania tej (pre)historycznej technologii.

GOODRAM DC25F to nowy dysk SSD PCIe 5.0 o imponującej pojemności. 122,88 TB w jednym nośniku dla centrów danych

Porównanie do dzisiejszych standardów jest niemal abstrakcyjne. Współczesny pendrive USB o pojemności 256 GB mieści ponad dwa mld razy więcej danych niż ta konstrukcja. Nawet najmniejsze dostępne obecnie nośniki USB, które ledwo wystają z portu komputera, oferują minimum 8-16 GB pojemności przy prędkościach transferu sięgających kilkuset megabajtów na sekundę. Tymczasem pamięć rdzeniowa wymaga skomplikowanych sekwencji impulsów elektrycznych do zapisu i odczytu każdego pojedynczego bitu. Mimo tych ograniczeń, technologia ta była w swoim czasie rewolucyjna. Zapewniała nieulotność danych (informacje utrzymywały się nawet po wyłączeniu zasilania) oraz niezawodność niemożliwą do osiągnięcia przez metody bazujące na lampach próżniowych czy rtęciowych liniach opóźniających.

Najdziwniejszy pendrive świata. Ma rozmiar XXL i mikroskopijną pojemność, a dane znikają po przeczytaniu [3]

Projekt ten to przykład prób zachowywania dziedzictwa informatyki. Podczas gdy przemysł pędzi ku coraz gęstszemu pakowaniu danych w półprzewodnikowej pamięci NAND czy przyszłościowym rozwiązaniom jak MRAM, tego rodzaju rekonstrukcje przypominają, jak bardzo zmieniła się technologia. Pamięć magnetyczna rdzeniowa została ostatecznie wyparta przez tańszą i szybszą pamięć półprzewodnikową DRAM w połowie lat 70., kończąc erę fizycznie programowalnych magnetycznych struktur. Jednak dla inżynierów i historyków technologii, takie projekty stanowią namacalny most do przeszłości. Pozwalają zrozumieć wyzwania, przed którymi stali pionierzy komputeryzacji, gdy pamięć o pojemności kilku kilobajtów wymagała płyt wielkości szafy i dziesiątek godzin ręcznej pracy montażowej.

Źródło: @dydt_Nao (X), Tom’s Hardware, Wikipedia

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułCoś w Polsce się zmienia. ZUS wskazuje na ojców
Następny artykułNiskie temperatury zabijają. Policja apeluje o czujność i reagowanie