A A+ A++

Na co dzień mijamy go na ulicy, wygląda jak każdy z nas. Raz w roku otwiera swoją walizkę i wyjmuje czerwony strój, masywne buty i wszystkie atrybuty św. Mikołaja.

Dominik Bączyk „zawód świętego Mikołaja” wykonuje od kilku lat. Zaczęło się od udawania przy młodszym bracie. Potem przekształciło się to w odwiedziny dzieci w przedszkolach. – Im młodsze dzieci, tym większy respekt widać w ich oczach. Maluchy jednak trochę się boją. Te starsze mają już więcej odwagi – opowiada Dominik.

A jak wygląda poranek pomocnika Mikołaja przed odwiedzinami? Jak radzi sobie z łobuzami i co daje mu wręczanie prezentów od prawdziwego św. Mikołaja prosto z Laponii? Odpowiedź w świątecznym felietonie.

redaktor wlkp24.info

[email protected]

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułIran: Władze odcinają dostęp do internetu
Następny artykułZadłużona spółka zatrudniła byłego wiceprezydenta. Ile będzie zarabiał?