A A+ A++
Morawski: Ochłodzenie USA dobre dla świata
Morawski: Ochłodzenie USA dobre dla świata
fot. William Volcov / / ZUMA Press

Otwieranie gospodarki się zakończyło, ceny wyhamowały. Przynajmniej w USA. Co to oznacza dla Polski?

Inflacja w Stanach Zjednoczonych wyraźnie osłabła w minionym miesiącu, dodając paliwa tym, którzy argumentują, że podwyższona dynamika cen jest zjawiskiem przejściowym. Z punktu widzenia światowej gospodarki jest to bardzo pozytywna zmiana, ponieważ zmniejsza ryzyko, że Amerykanie będą chcieli szybko chłodzić swoją gospodarkę. Ciekawe pytanie brzmi — czy z zachowania amerykańskiej inflacji możemy wysnuć jakieś wnioski dla Polski. Odpowiedź brzmi: chyba nie.

W sierpniu inflacja w USA wyniosła 5,3 proc. wobec 5,4 proc. w lipcu. Pozornie zatem nic istotnego się nie stało, a inflacja wciąż znajduje się na wysokim poziomie. Najciekawsze zjawiska kryją się jednak w zmianach cen bazowych z miesiąca na miesiąc, ponieważ w nich widać na bieżąco, jak ceny w gospodarce reagują na różne wstrząsy. Inflacja bazowa zmniejszyła się z 0,3 proc. miesiąc do miesiąca w lipcu do 0,1 proc. w sierpniu. Na wykresie widać, jak szok cenowy związany z otwieraniem gospodarki po pandemii wygasa.

Puls Biznesu

Nie możemy oczywiście wiedzieć, czy niski wzrost cen w sierpniu oznacza powrót do przedkryzysowego tempa, czy też jest to jakieś chwilowe hamowanie, po którym nastąpi odbicie. Niestety, średniookresowe trendy nigdy nie są widoczne w czasie bieżącym, możemy je oszacować dopiero ex post. Możemy jednak podkreślić, że w czasie epizodów trwale podwyższonej inflacji takie hamowania cen jak w minionym miesiącu się nie zdarzały.

Hamowanie cen w USA to element szerszego obrazka, jakim jest nieznaczne pogorszenie sytuacji makroekonomicznej w tym kraju. Pisałem niedawno o rewizjach prognoz PKB na ten rok. Mierzony przez bank Citi indeks zaskoczeń ekonomicznych, który pokazuje, jak dane z gospodarki odbiegają od oczekiwań, jest na najniższym poziomie od wiosny 2002 r. Ewidentnie gospodarka zachowuje się słabiej od oczekiwań.

Wynika to z zaskakująco błyskawicznego rozwoju kolejnej fali pandemii, wywołanej przez mutację delta koronawirusa. I paradoksalnie dla świata — jest to dobre zjawisko. Amerykański popyt konsumpcyjny na przełomie lat 2020/21 mocno pociągnął w górę produkcję przemysłową na całym świecie. Ale gdyby tamtejsza gospodarka zaczęła się przegrzewać, wówczas stopy procentowe wzrosłyby szybciej od oczekiwań, wysysając kapitał z globalnych rynków i prowadząc wiele krajów zmagających się z pandemią do recesji. Świat może sobie pozwalać na luźną politykę fiskalną i pieniężną, ponieważ pozwala sobie na nią dostawca najważniejszej waluty świata. Dopóki inflacja w USA jest pod kontrolą, te korzystne warunki nie powinny się zmienić. Lekkie ochłodzenie w amerykańskiej gospodarce, nieprowadzące jednak tam do recesji, jest dla innych krajów w tym momencie korzystne.

Dane inflacyjne z USA na pewno przyciągają uwagę w Polsce także z innego powodu. Trwa spór dotyczący trwałości obecnej podwyższonej inflacji, również w Polsce. Spowolnienie cen w USA może być argumentem dla tych ekonomistów, którzy twierdzą, że wywołana przez otwieranie gospodarki inflacja jest czysto przejściowym zjawiskiem. Ostrzegam jednak przed takim wnioskowaniem. Na wykresie pokazałem, że ceny w Polsce zachowują się w czasie pandemii zupełnie inaczej niż w USA, mimo że główny wskaźnik inflacji rocznej jest podobny. Zatem wnioskowanie o możliwej trajektorii cen w Polsce na podstawie zachowań cen za Atlantykiem byłoby mocno naciąganą argumentacją.

Źródło:
Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułiPhone 13. Czy trzynastka będzie szczęśliwa dla Apple?
Następny artykułFregata F100 proponowana dla Miecznika [Defence24 TV]