A A+ A++

fot. Rowery.org

Anna Długaś wysiłkiem na trasie mistrzostw Polski zapewniła sobie największy sukces dotychczasowej kariery i w Dzień Ojca uhonorowała pamięć zmarłego niedawno taty.

18-letnia zawodniczka na 17-kilometrowej trasie w Leoncinie pokonała Maję Tracką i Zuzannę Chylińską. Zwycięstwo 23 czerwca, w Dzień Ojca, było dla młodej zawodniczki wyjątkowe. 

Dzisiaj jest Dzień Taty, zrobiłam to dla taty, którego już ze mną nie ma. Odszedł w tym roku. I to jest dla niego

– powiedziała po zakończeniu zmagań w Leoncinie.

Uważam, że przygotowania poszły bardzo dobrze. U mnie była tylko kwestia głowy, kwestia tego, jak podejść do tego wyścigu. Nie ukrywam: strata taty na początku roku spowodowała, że nie wiedziałam, co robić, czy dalej to robić. Więc na pewno kwestia głowy tutaj była bardzo ważna, bo wiedziałam, że w ostatnim czasie zrobiłam wszystko, co się dało, żeby jak najlepiej się przygotować. Chodziło o to, żeby nie stresować się szansą pojechania o koszulkę, tylko podejść do tego z zimną głową i robić swoje

– wyjaśniała.

Długaś przed rokiem czasówkę podczas mistrzostw Polski ukończyła jako siódma, ale nie miała poczucia, że wynik odzwierciedlał jej możliwości. W tym roku wygrała czasówki podczas Pucharu Polski w Zielonej Górze i w Gostyniu, a w Dąbkach uległa tylko Mai Trackiej. 

Czuję, że robię postępy. W tamtym roku miałam pecha, bo spadł mi łańcuch i wynik nie pokazał tego, na ile było mnie stać. Więc uważam, że nie zawsze wynik pokazuje jak kto pojechał. Każda zawodniczka mogła mieć dzisiaj gorszy dzień. Jedne zawody nie świadczą o tym, jaką zawodniczką się jest

– oceniła.

Przyjechałyśmy tutaj wczoraj, byłyśmy na trasie. Wywnioskowałam, że trzeba pojechać bardzo dobrze technicznie. Nawet zaryzykowałam na jednym ze spowalniaczy. To mogło się skończyć kraksą, ale na szczęście ryzyko się opłaciło. No i jechało mi się bardzo dobrze. Doping trenera bardzo mi pomagał, jak i jego wiara we mnie. Dałam z siebie wszystko

– mówiła.

Anna Długaś na podium mistrzostw Polski

Fot. Dariusz Krzywański

Sukces juniorki po latach pracy

Choć z perspektywy przepisów Międzynarodowej Unii Kolarskiej kategoria juniorska to pierwszy krok do poważnego ścigania, w wieku 17 czy 18 lat juniorki mają za sobą co najmniej kilka lat treningów i przygotowań.

Długaś w tym roku trenuje pod okiem trenera Marcina Adamowa, który sprawuje pieczę nad klubem LARK Ziemia Darłowska. Wcześniej reprezentowała KTK Kalisz i na mecie podkreślała, że ścieżka do dzisiejszego sukcesu nie rozpoczęła się ze zmianą klubu czy podejścia.

Ten sukces to jest efekt wieloletniej pracy, więc uważam, że to też zasługa KTK Kalisz. Nawet po tym jak odeszłam, oni zawsze mnie wspierali i wspierają. To jest bardzo fajne z ich strony, że nie zapominają o tym, że jeździłam u nich. I ja też o tym nie zapominam

– zaznaczyła.

Dziękuję bardzo moim dziewczynom, które mnie wspierały, uspokajały mnie przed startem. Dziękuję mojemu trenerowi Marcinowi Adamowowi, ale również Tomkowi Bartosikowi, Rafałowi Osiakowi. Oni pracują z nami na torze, wspierają. Mimo że trener Rafał jest z innego klubu [ALKS Stal Grudziądz], to zawsze chcą dobrze dla nas, nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich dziewczyn. I to jest wspaniałe, że tak wszyscy razem grupą się rozwijamy i podnosimy swój poziom, aby później walczyć na światowym poziomie

– podkreśliła.

Z toru na szosę czy z szosy na tor?

Wedle kryteriów Polskiego Związku Kolarskiego, złoty medal mistrzostw Polski powinien dać Annie Długaś miejsce w kadrze na mistrzostwa Europy, które w pierwszej połowie lipca rozegrane zostaną w portugalskiej Anadii.

Świeżo upieczona mistrzyni kraju juniorek na pytanie o plany względem międzynarodowych imprez mistrzowskich zaoferowała ciekawe spojrzenie na odnoszone sukcesy.

Nie czuję presji. Wiadomo, pewnie stres będzie przed samym startem, ale po prostu chcę tam pojechać, dać z siebie wszystko. Chcę się przede wszystkim rozwijać, bo uważam że koszulka mistrzyni Polski i medale mistrzostw nie świadczą o zawodniczce. Świadczy to, jak się rozwija, jak podnosi swój poziom

– powiedziała.

Na przykład Maja Tracka [srebrna medalistka] w tamtym roku nie jeździła tak dobrze na czas jak w tym. Więc uważam, że ona również może się czuć jak zwyciężczyni, bo zrobiła naprawdę imponujący postęp. Dlatego uważam, że nie ma żadnej presji na mistrzostwa Europy. Wiadomo, chciałoby się jak najlepiej, ale zobaczymy jak są przygotowane inne rywalki. Na pewno brak ścigania za granicą spowoduje, że może nie być tak łatwo, jak się wydaje

– wyjaśniła.

Długoś w swoim dorobku ma już medal międzynarodowej imprezy: w 2021 roku zdobyła brązowy medal mistrzostw świata juniorek w wyścigu drużynowym na dochodzenie. Podobnie jak inne podopieczne trenera Adamowa łączy ściganie na szosie z występami na torze.

Łączenie toru z szosą oczywiście zależy od kalendarza. Cieszę się, że mistrzostwa Europy najpierw są na szosie, a później na torze. Trudniej jest przejść z toru na szosę niż z szosy na tor. W tamtym roku bardzo to odczułam, z Torowych Mistrzostw Świata w Egipcie jadąc na mistrzostwa Europy. Po prostu noga się nie kręciła, bo jednak trzeba się jakoś przygotować, aby osiągnąć jakiś rezultat na światowym poziomie.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułKamil Semeniuk: Chyba lepiej nie dało się tego zrobić
Następny artykułAmerykanie w czwartek na MŚ w pływaniu zdobyli sześć medali