A A+ A++
fot. Klaudia Piwowarczyk

Mało przyjemną niespodziankę swoim kibicom sprawili siatkarze PGE Skry Bełchatów, przegrywając 0:3 we własnej hali z Cuprum Lubin. – My zagraliśmy fatalnie, ani jeden element nam nie funkcjonował i to się zaczyna od treningów. Najpierw tam musimy się poprawić, a potem możemy dopiero przełożyć to na mecz. Jeśli zagramy z pełną koncentracją, to wtedy pojawi się uśmiech i odrobinę życia w naszej grze – ocenił przyjmujący bełchatowian Milan Katić.

Chociaż PGE Skra całkiem dobrze zaczęła pojedynek z Cuprum Lubin, bo od prowadzeni 8:4 w premierowej partii, to potem inicjatywa należała już do gości z Dolnego Śląska. – Nasz kontratak praktycznie nie istniał, tylko raz na pięć zagrywek wyprowadzaliśmy kontrę i myślę, że to oddaje cały mecz. Trochę łatwo przyszedł nam ten początek, mieliśmy prowadzenie 8:4 w pierwszym secie i to nas zgubiło. Tak naprawdę nie zrobiliśmy dużo i trochę poddaliśmy się tej sennej atmosferze grania bez kibiców, nie stworzyliśmy sobie atmosfery do grania, to przekuło się na to, że przeciwnik się nakręcił. Był mentalnie na lepszym poziomie niż my, którzy graliśmy na stojąco – przyznał gorzko szkoleniowiec zespołu z Bełchatowa Michał Mieszko Gogol.


W szeregach jego drużyny szwankowała ofensywa, zabrakło również jednej z mocniejszych broni bełchatowian – serwisu. – Zagrywka zawsze jest wymiernym czynnikiem, który pokazujemy, jak wyglądamy fizycznie. Z reguły jeśli jesteśmy dobre przygotowani, świeży, to zagrywamy bardzo dobrze. W tym meczu byliśmy bez zagrywki, bo wpadliśmy w pułapkę. Albo zagrywaliśmy bardzo łatwo i przeciwnik zamieniał to na punkty, albo podejmowaliśmy w krótkich odcinkach cały czas ryzyka, które nam się nie opłaciło, bo popełnialiśmy dużo błędów – zauważył trener PGE Skry.

Jego zespół ma za sobą bardzo długą przerwę. Dopiero w zeszłym tygodniu wrócił on do walki na parkietach PlusLigi, a wcześniej nie rywalizował przez ponad 30 dni. – Myślę, że w jakimś stopniu to, że wypadliśmy z rytmu meczowego oraz to, że jednak kilku zawodników mocno przebyło COVID ma znaczenie, ale nie był to decydujący czynnik. Uważam, że gdybyśmy poszli za ciosem w premierowej partii i ją wygrali, to myślę, że ten mecz mógł potoczyć się trochę inaczej, ale potem zrobiło się z naszej strony nerwowo i skończyło się tak, jak widzieliśmy – mówił gorzko Michał Mieszko Gogol.

Nie ma on zbyt wiele czasu, aby rozpamiętywać przyczyny porażki z Cuprum Lubin, bowiem już w środę PGE Skra zagra na wyjeździe w Warszawie, – Wiemy jak wygląda teraz nasz kalendarz, jak wygląda sezon i wiemy, jakie mamy problemy zdrowotne. Nie będzie to na pewno łatwe, ale nie ma też co w tej chwili zwieszać głów i rozpamiętywać tego spotkania, przed nami dwa kolejne mecze, oba z wymagającymi przeciwnikami i trzeba zostawić serce na parkiecie – rzekł trener Gogol.

Zdecydowanie większa energia była po stronie gości z Dolnego Śląska, którzy przekuli ją w niespodziewane zwycięstwo. – Cuprum Lubin pokazało nam jak się gra sercem, z uśmiechem i energią. Myślę, że te rzeczy zrobiły różnicę. My zagraliśmy fatalnie, ani jeden element nam nie funkcjonował i to się zaczyna od treningów. Najpierw tam musimy się poprawić, a potem możemy dopiero przełożyć to na mecz. Jeśli zagramy z pełną koncentracją, to wtedy pojawi się uśmiech i odrobinę życia w naszej grze – podsumował gorzko Milan Katić, który dla odmiany cieszy się, że jego zespół szybko ponownie wybiegnie na parkiet. – Jedyna dobra rzecz to ta, że nie mamy czasu myśleć o tym meczu, bo zagraliśmy po prosto słabo i teraz trzeba się przygotować do kolejnego spotkania – podsumował Serb.

źródło: opr. własne, PGE Skra Bełchatów – informacja prasowa

nadesłał: Olga Chmielowska

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykuł„Od powietrza…” – tradycyjne podkarpackie pieśni o oddalenie zarazy
Następny artykułRekrutowała Ukraińców do pracy na budowie. Została skazana za handel ludźmi