José Antonio Kast chce uczynić Chile wielkie. Nie na wzór Donalda Trumpa, lecz samego Augusto Pinocheta.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej “Newsweeka”
Dobiegł końca rok 2025 i na świecie zostało 88 krajów demokratycznych, 91 to autokracje. Przy czym w pierwszej liczbie mieści się zaledwie 29 demokracji liberalnych, czyli gwarantujących mieszkańcom pełne spektrum praw oraz wolności obywatelskich tudzież przestrzegających zasad kontroli i równowagi organów władzy. Według najbardziej prestiżowej placówki naukowej zajmującej się ową problematyką — szwedzkiego V-Dem Institute — 59 państw należy do kategorii demokracji wyborczych. Elektorat wciąż ma tam prawo głosować, tyle że wskazani przez większość liderzy bezkarnie ograniczają niezawisłość sądów, wolność mediów, prawa mniejszości, swobodę wyznania czy wręcz konstytucyjne przywileje jednostek.
Międzynarodówka populistyczna
Takiego lidera wybrali sobie pod koniec zeszłego roku Chilijczycy. Gremialnie.
Kast rozgromił rywalkę Jeannette Jarę z przewagą 16,4 pkt proc., zdobywając rekordowe 7,2 mln głosów i przewagę we wszystkich 16 regionach kraju. Jara jest wprawdzie członkinią Komunistycznej Partii Chile — co dla jednych brzmi groźnie, dla innych egzotycznie — lecz startowała jako kandydatka centrolewicowego bloku Unidad por Chile (UpCh), do którego wchodzi kilkanaście ugrupowań, m.in. chadecy, socjaldemokraci, liberałowie. Zresztą koalicja ta utrzymała przewagę w izbie niższej parlamentu. Natomiast Senat podzielił się równo na pół (25:25).
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS