A A+ A++

… ostrzega ks. Gabriel Romanelli, proboszcz katolickiej parafii św. Rodziny w Gazie.

Izrael zamknął wszystkie przejścia do Strefy Gazy i wprowadził zakaz wjazdu dla organizacji pozarządowych. Decyzja, tłumaczona względami bezpieczeństwa po atakach na Iran, uderza przede wszystkim w ludność cywilną zniszczonej palestyńskiej enklawy. „Jeśli już teraz jest trudno, to stworzy to bardzo wiele problemów” – ostrzega ks. Gabriel Romanelli, proboszcz katolickiej parafii św. Rodziny w Gazie.

Zamknięte przejścia

Jak potwierdził Cogat, organ izraelskiego ministerstwa obrony koordynujący działania humanitarne, wszystkie przejścia do Strefy Gazy zostały zamknięte. To jedyna droga dla pomocy humanitarnej, towarów pierwszej potrzeby oraz dla chorych wymagających leczenia poza enklawą. Decyzja wpisuje się w napięcia regionalne związane z atakami Izraela i USA na Iran oraz odwetem Teheranu skierowanym w kraje Bliskiego Wschodu.

Pomoc niewystarczająca

Sytuację w Gazie ks. Gabriel Romanelli określił jako „tragiczną i straszną”. „Pomoc humanitarna dociera, ale nie jest wystarczająca” – mówi. Choć na rynku znów pojawiły się niektóre produkty – owoce, mięso, sery – ceny są bardzo wysokie i wielu mieszkańców nie stać na tę żywność. Problemem jest brak dochodów. „Większość ludzi straciła wszystko: dom, pracę, pensję” – relacjonuje proboszcz parafii w Gazie.

Woda i energia

Od początku konfliktu nie ma regularnych dostaw prądu. „Aby go wytwarzać, używa się generatorów, ale to naprawdę bardzo kosztowne” – ubolewa duchowny. Brakuje paneli słonecznych, których – jak zaznacza – nie wolno wwozić.

Jeszcze poważniejszy jest kryzys wody, która – jak dodaje ks. Romanelli – jest w enklawie „cennym dobrem”. Mieszkańcy czekają godzinami, aby „otrzymać pięć, dziesięć, piętnaście litrów wody pitnej”. W wielu dzielnicach infrastruktura została zniszczona bombardowaniami.

Zakaz dla NGO

Od 1 marca obowiązuje zakaz wjazdu dla organizacji pozarządowych. „Będzie to miało wpływ na całe społeczeństwo, a także na wspólnotę chrześcijańską” – ostrzega Romanelli. Jedna z organizacji zapowiedziała wstrzymanie dostaw mięsa i innych produktów. „To samo może się stać z wodą pitną” – obawia się duchowny.

Nadzieja mimo wszystko

Mieszkańcy – mówi kapłan – zachowują nadzieję „pełną wiary w Boga”, choć wobec ludzi jest ona bardziej krucha. „Nie można tak dalej żyć. To nie jest ludzkie i nie może pomóc sprawiedliwości i pokojowi” – przestrzega ks. Romanelli. Dlatego – podkreśla – „trzeba znaleźć rozwiązania teraz”. Jak dodaje, społeczność międzynarodowa powinna umożliwić realny napływ pomocy, konieczny nie tylko dla odbudowy materialnej, lecz także moralnej i egzystencjalnej.

«« | « |


1

| » | »»

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułSiedzenia w autobusach to nie wycieraczka
Następny artykułPisano, że zginał w bombardowaniu. Stworzyli nawet fałszywe zdjęcie