A A+ A++

Liczba wyświetleń: 15

Dzisiaj osoba, która istnieje w systemie, posiada szereg numerów identyfikacyjnych i musi być zarejestrowana w centralnej bazie danych. Coś, co parę dekad temu wydawało się niemożliwe i opisywali fantaści w koszmarnych wizjach nieodległej, fikcyjnej przyszłości, gdy człowiek staje się jedynie numerem identyfikacyjnym w systemie, stało się rzeczywistością.

Błyskawicznie wprowadzane ustawy od kilkunastu lat, i często bez nagłośnienia w głównych mediach, przeprowadziły ludzkość od stanu relatywnej (choć w rzeczywistości iluzyjnej) wolności i dowolnego dysponowania swoimi zasobami do ściśle kontrolowanego systemu, w którym już brakują tylko ostatnie dopięcia, by społeczeństwo zostało szczelnie zamknięte w nowym systemie kontroli. Podstawy prawne „poprzedniej ery” zakładały przymus egzekwowania przepisów przy pomocy przede wszystkim siły ludzkiej, czyli przede wszystkim policji i wojska. Jednak nowa „era” przyniosła szereg deaktualizacji w naszej społeczno-politycznej rzeczywistości, a ludzi z wielkim powodzeniem zastępuje w większości już technologia. Próby ewidencjonowania społeczeństwa były podejmowane w przeszłości, nawet w starożytności, jednak wreszcie władze uzyskały do tego narzędzie, które wydaje się idealne.

Tyrania utrzymywana przy pomocy znacznie wydajniejszej i efektywniejszej technologii, kontrolującej społeczeństwo w trybie 24/7/365, jest znacznie bardziej korzystna dla władzy. Człowiek – strażnik więzienny, policjant, żołnierz – oraz jego psychologia mogą okazać się słabymi ogniwami systemu kontroli: może zostać przekupiony lub przekonany, że walczy po niewłaściwej stronie; potencjalnie może też dojść zawsze do buntu w szeregach armii. Prawdziwie rządzący planetą Ziemią, nawet przy pomocy psychologicznej indoktrynacji, którą przechodzą wszystkie służby, nie mogą opierać się ostatecznie na niepewnym zabezpieczeniu. Technologia ma to zmienić, i już powoli zmienia.

Od dekad kontrolowane media służą w rzeczywistości dwóm celom: mają odwracać uwagę od najważniejszych wydarzeń dających prawdziwy obraz rzeczywistości, oraz mają dzielić społeczeństwo. Społeczeństwo ma ignorować prawdziwe sygnały, zajmować się w życiu bzdurami, wychowywać kolejne pokolenia… niewolników. Ludzie nie mają zadawać pytań i z reguły nie zadają ich, z dwóch powodów: mają już zaprogramowane, podane na tacy im odpowiedzi, a poza tym są zaprogramowani na strach przed szukaniem dalej. Wieki, a właściwie tysiąclecia, palenia na stosie nauczyły ludzkość, że opłaca się być poprawnym obywatelem, który nie szuka tam, gdzie nie powinien. Kontrolowana psychologia ludu jest tu najpotężniejszym ogniwem. Jest to nowe narzędzie, wprowadzone przede wszystkim w XX wieku, testowane przede wszystkim na zachodzie, i pozwala przy pomocy miękkiego, ciągłego nacisku, utrzymywać społeczeństwo w „odpowiednim” (dla kogo?) stanie umysłu. Dopóki obywatel nie wychodzi poza szereg, jest święcie przekonany, że system kontroli jest niezbędny, choć nie poświęca mu wiele myśli, i nie dostrzega tego, co znajduje się dalej. Ci, którzy – czasem zupełnie przypadkowo i nieświadomie – postanowili go ominąć, będąc święcie przekonanymi, że w XXI wieku ludzkość wreszcie stała się wolna i współczesne systemy demokratyczne ją gwarantują, często z dnia na dzień stawali się ku swojemu zdziwieniu wrogami systemu. Okazywało się, że za tą maską pozornej wolności, w ramach której jednostki – po ww. indoktrynacji psychologicznej – nie robią nic, czego by im sprytnie nie narzucono (zaprogramowano), kryje się przerażająca prawda: jest to jedynie złudzenie. Za tymi pozorami jest ten sam system ściślej kontroli ludzkości – tyranii – który skuwał gatunek homo sapiens na planecie Ziemia od najstarszych dziejów cywilizacji.

Największymi wrogami tego systemu nie były armie, które wielokrotnie w historii buntowały się przeciw własnym możnowładcom, strażnicy, którzy zmieniali strony, czy uciskany lud, który dokonywał rewolty. Owi, często ukryci, prawdziwi możnowładcy metodą „po nitce do kłębka” sobie uświadamiali wielokrotnie w poprzednich wiekach, że bunt i spisek zaczyna się od psychologii (myśli oraz obserwacji – czyli dostrzeżenia pewnych faktów, które „miały” być ukryte). Ci, którzy nawoływali do zmiany postrzegania rzeczywistości, głosili „obrazoburcze herezje”, stawali się największymi wrogami status quo – a przynajmniej tak było to przedstawiane – władzy nad ludzkością, i pod dowolnym pretekstem pacyfikowani lub eliminowani. Z tego powodu ludzie tacy jak Galileusz byli zmuszani, pod groźbą tortur i śmierci, do publicznego (!) ogłoszenia, że się mylili. Mówiąc wprost, komuś bardzo zależało, by pewne prawdy nie dotarły do szerszej widowni. Zastraszanie jest głównym narzędziem utrzymywania na Ziemi pewnego stanu, który – powiedzmy to wprost – tak naprawdę nigdy się nie zmienił i trwa do obecnych czasów.

Portal WolneMedia.net jest dobrym przykładem. Internet działa dzięki technologii, i aby dotrzeć z informacją do innych ludzi, siłą rzeczy musi wykorzystywać istniejącą infrastrukturę, która jest centralnie zarządzana. Usuwanie komentarzy w social mediach, blokowanie stron, zaniżanie pozycji w wynikach wyszukiwań, ręczne „poprawianie” wyników algorytmów przez opłacane osoby na etacie w wielkich firmach technologicznych, selekcjonowanie preferowanych podmiotów (np. amerykańskich producentów leków i innych firm medycznych) na górze listy wyszukiwań i telefoniczne, darmowe porady ze strony konsultantów firmy Google jak mają trafić na górę tej listy… są to fakty, które ignoruje i pomija społeczeństwo, nadal łudząc się, że żyją w rzeczywistości, w którym jedynym celem rządzących – formalnie czy nie – ich „światkiem” (bo owa „zagroda”, po której porusza się w życiu przeciętna osoba, nie jest niczym innym, niż stanem umysłu – i to bardzo ograniczonym, dodajmy, gdyż od myśli zaczynają się wszelkie decyzje, w tym życiowe) jest zadbanie o ich aktualny styl życia. Wystarczy rzut oka na dowolne, popularne social media, by mieć pojęcie o stanie umysłu społeczeństwa, w jakim funkcjonujemy w tym systemie reinkarnacji. I po części mają rację, bo ów styl życia właśnie ma odwracać uwagę od rzeczywistych działań, które zataczają coraz szersze kręgi i uściślają owe sito, przez które mógłby przecisnąć się potencjalny „obrazoburca” – wróg systemu, a może właściwie legalnej mafii. Ale po części też nie mają: ich pojęcie o rzeczywistości, w której żyją, to mieszanka nadziei, nieugruntowanej wiedzy, złudzeń, strachu przed potencjalną prawdą oraz braku dociekliwości oraz zainteresowania. Czy efektem owego braku zainteresowania i dociekliwości jest poczucie niewiedzy? Wręcz przeciwnie: jest poczucie, że „wie się lepiej” – efekt indoktrynacji usankcjonowanego odgórnie (a jakże) systemu powszechnej edukacji. Jesteśmy programowani od początku do końca i podlegamy w coraz większym stopniu wszelkiego rodzaju ograniczeniom, sugeruje nam się również drogi w jaki sposób mamy dochodzić do ewentualnej prawdy (tzw. drogą naukową). Doskonała inżynieria społeczna.

Ten obraz rzeczywistości, w którym jesteśmy oszukiwanymi jednostkami, identyfikowanymi i ściśle kontrolowanymi przez system od pierwszego dnia urodzenia (rodzenie dzieci poza systemem, tj. nie rejestrowane, poza usankcjonowanymi przez system szpitalami, jest wysoce karalne), należy wstawić w szerszy kontekst – większego systemu, tj. systemu reinkarnacji, o którym już pisałem wielokrotnie w poprzednich artykułach. Sprowadza się do pytania: po co właściwie tu jesteśmy, i czemu historia ludzkości nieustannie się powtarza, jedynie zmieniają się narzędzia?

Zastanówmy się: jakie szanse przeciwko tego typu systemowi kontroli, a właściwie niewoli, ma pojedynczy człowiek? W erze technologii sytuacja się mocno zmieniła w stosunku do tego, co było w poprzednich wiekach. Technologia oraz stojąca za nią myśl naukowa, albo jeszcze ogólniej – informacja, zmieniła sytuację. Technologia, wbrew pozorom, zawsze stanowiła istotny czynnik, wpływający na dzieje ludzkości czy wyniki bitew i wojen – nawet tych niewidzialnych, których nikt w podręcznikach historii nie nazywał wojnami. Od ewolucji uzbrojenia w kolejnych wiekach, po pismo, rozwój druku, środki transportu i metody dystrybucji, wszystko to jest związane z myślą oraz jej praktycznym zastosowaniem, czyli technologią. Lepsze techniki militarne, lepsza broń, lepsze techniki logistyczne, szybszy transport, lepszy system przekazywania i pozyskiwania informacji (co szczególnie było zaakcentowane podczas II wojny światowej, gdy alianci rozpracowali sposób szyfrowania korespondencji przez oddziały III Rzeszy) i mnóstwo innych elementów, które ostatecznie składały się na wynik tych działań: przetasowania geopolityczne na świecie były zawsze rezultatem określonego sposobu myślenia. Władze są od zawsze na Ziemi świadome tego, że ideologia (religijna, której przykładem jest sformalizowany Kościół rzymsko-katolicki stworzony za pomocą jednej decyzji politycznej, i który nadal wpływa na światopoglądy milionów ludzi w Europie i na świecie, czy też polityczna, jak w przypadku ideologii komunistycznej), czyli mówiąc inaczej uwarunkowanie mentalne, jest potężnym narzędziem kontroli: dusi potencjalny bunt a właściwie nawet przejaw wolnej woli już w samym zarodku. Ale dzisiaj pojawia się pewien problem dla prawdziwych władców: odkrywcą potencjalnej nowej technologii czy innego rodzaju rozwiązania może być dowolny „kowalski”, z czego zdawali sobie sprawę nawet tak prymitywni „władcy” jak Stalin, mordując zbyt inteligentne jednostki, tak na wszelki wypadek, bo mogą stanowić potencjalne zagrożenie dla systemu kontroli. Można takie działania ograniczać poprzez narzucenie systemu finansowej kontroli i automatycznej analizie przez algorytmy wszelkich przepływów finansowych na całej kuli ziemskiej, a także monopolizacji budownictwa i narzucenie społeczeństwom nowych „inteligentnych” domów rodem z powieści G. Orwella, jednak nie będzie to nadal wystarczające zabezpieczenie dla tych, którzy chcą kontrolować.

I w tym miejscu wracamy do systemu reinkarnacji. Długość życia przeciętnej osoby jest tutaj jednym z kluczowych kryteriów tego systemu niewoli. W ciągu kilku dekad życia człowiek-niewolnik musi najpierw przechodzić rozwój, zdobywać wiedzę, być odporny na wpływy indoktrynacyjne, mieć otwarty umysł, być dociekliwy, poświęcać czas na zbieranie wystarczającej ilości informacji, i po drodze nie natknąć się na przeszkody, które by go odwiodły od poszukiwań i zdobywania odpowiedniego „uzbrojenia” – wiedzy oraz zdolności obserwacji i wyciągania wniosków z tej obserwacji. Posiada przy tym pewne predyspozycje, których najwyraźniej nie da się usunąć przez lobotomię pamięciową – i ten właśnie czynnik ma podlegać tutaj zmianie, poprzez zagmatwanie faktów, zaciemnienie umysłu oraz umieszczenie nieświadomego delikwenta we wrogim systemie ucisku. Ilość przeszkód, by „przejrzeć system”, jest tak duża, że z 8 miliardów ludzi (liczba trudna do wyobrażenia) pozostaje jedynie mały procent, który przedostanie się przez to sito osób wystarczająco dociekliwych, by wyjść poza oczywiste pozory. Wiele z tych osób, co istotne, ma niską motywację do zmiany, co w sumie jest dość dziwne: współczesna ateistyczna wiara w materializm, czyli że świadomość umiera w raz z ciałem fizycznym, jak miałem okazję się wielokrotnie przekonać, działa jak woda na młyn dla władzy – bo tak uwarunkowany obywatel zadaje sobie filozoficzne pytanie „po co mam się przejmować tym, co będzie później? Niech tam wprowadzają system kontroli, bylebym zdążył pożyć dobrze i się nie naprzykrzać władzy i narzucanej kontroli”. Innymi słowy, nawet będąc całkowicie świadomym tego, co się dzieje na jego oczach, biernie przygląda się sytuacji, całkowicie psychologicznie będąc przekonanym o własnej bezsilności. Jest to sytuacja identyczna, jak ta z trylogii Władcy Pierścieni: palantiry, czyli kryształy przekazujące na odległość informacje (centralne media), mają na celu pokazanie potęgi „władców ciemności” (zaciemnienia świadomości). Identycznie postępują zresztą władcy reinkarnacji, posługują się dokładnie tymi samymi metodami, z tym, że pozostają gdzieś w cieniu, zawsze z jakąś wersją indoktrynacji o życiu pośmiertnym, przekazywanym przez swoich „proroków”, historycznych i współczesnych.

Jeśli dobrze przemyśleć taki powszechny sposób myślenia, okazuje się on pozbawiony sensownych podstaw (jeśli moje życie nie ma sensu, to w sumie równie dobrze mógłbym robić cokolwiek innego, niż to co obecnie robię bez nadziei na wieczne życie), ale przeciętny obywatel o tym nie myśli. Daje to pojęcia o tym, w jak ogromnym stopniu umysły społeczeństwa na Ziemi są zniewolone. Przy okazji zadajmy pytanie o motywację takich ludzi jak ww. Stalin, którzy z racjonalnego punktu widzenia wydają się całkowitymi oszołomami, który przecież nie przeżyją systemu kontroli, który tak bardzo chcą wprowadzić… a może, podobnie jak wielu innych władców w historii, a prawdopodobnie i posługujący się okultystycznymi emblematami Hitler, mieli nadzieję na życie wieczne, i że ich władza przetrwa wieki? Dzisiaj społeczeństwo, tak naprawdę zupełnie bezpodstawnie, jest przekonane o tym, że biologia ludzkiego ciała nie pozwala im żyć wieczne, tzn. podstawą systemu reinkarnacji jest to, że w końcu umrą i zostaną – odizolowani i samotni – postawieni po śmierci naprzeciw całemu systemowi „niebiańskiemu”, systemowi reinkarnacji, systemu niewoli, któremu podlegają. Ironią dzisiejszych czasów jest fakt, że ci, którzy mają najwięcej informacji o biologii ludzkiego ciała, czyli naukowcy zajmujący się biologią, są największymi optymistami jeśli chodzi o przedłużanie – nawet w nieskończoność – życia fizycznego organizmu. Stopień zakłamania obrazu rzeczywistości przeciętnego obywatela ziemskiego systemu niewoli chyba nie mógł osiągnąć bardziej absurdalnych granic. A rozpoczyna się on, jak wspomniałem, w postrzeganiu rzeczywistości, tak usilnie uwarunkowywanej praktycznie od „zawsze”.

Gdy człowiek rodzi się (reinkarnuje) w tym systemie ziemskim, ci, którzy nim zarządzają, są świadomi sytuacji na Ziemi. Ba, przecież w większości, a być może w całości, sami ją zaaranżowali. Wiedzą, że człowiek ma marginalne szanse na skuteczną walkę z tym systemem. Jako ludzkość jesteśmy całkowicie podzieleni i odizolowani. Nie można ufać nikomu, i tak było tu od zawsze. A już na pewno nie tym, którzy nas tu umieścili – choć pragnienie pozostawionych samym sobie, odizolowanym ludziom, by mieć jakiś punkt oparcia gdzieś tam wysoko, jest przemożne. I ta słabość jest wykorzystywana. Ponadczasowym pomnikiem w tym systemie podziałów gatunków i ich dążenia do przetrwania oraz osiągnięcia jak najwyższej pozycji (jak np. stad wilków, w których dominującą rolę lidera osiąga najsilniejszy), ras, kultur, języków, płci, klas społecznych itd., jest cytat z „Biblii”: „Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego! W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta”.

Ten fragment zresztą zacytowany wyżej jest jedynie tłumaczeniem, a mówiąc dokładniej interpretacją, tak jak zresztą cała „Biblia” – przekładający ją czasem pomijają niezrozumiałe dla nich fragmenty lub tłumaczą je w dość dowolny sposób, trzymając się z góry „zaprogramowanej” wykładni tego, co mają tłumaczyć. Inny przekład tego samego fragmentu oryginalnego zapisu poniżej: „I Wiekuisty powiedział: Oto jeden lud oraz jedna mowa u wszystkich; a taki jest początek ich przedsięwzięć. Od teraz nic im nie chybi, co by zamierzyli wykonać. Przetoż zstąpmy, a pomieszajmy tam język ich, aby jeden drugiego języka nie zrozumiał. A tak rozproszył je Pan stamtąd po obliczu wszystkiej ziemi; i przestali budować miasta onego”.

Warto zwrócić w przypadku cytatu na pewne fakty: owi „oni” (l. mn.) nie postanowili zniszczyć ludzkości. A mogliby przecież – by pozbyć się problemu. Dlaczego tego nie zrobili? Najwyraźniej istnieje jakiś cel w tym, by ludzkość tkwiła w tym systemie, jednak nie wychodziła poza pewne narzucone ograniczenia. Te ograniczenia i podziały na Ziemi są wpisane od samego początku w projekt ziemski i istnieją do dzisiaj, a dodatkowo nałożono na ludzkość jeszcze systemu społecznej i politycznej kontroli – podziały sztuczne, ale bardzo silnie wpływające na mentalność „patriotycznych” obywateli, zwłaszcza widocznych przy takich sztucznych krajach jak Belgia czy Ukraina. Ponadto typowe wyobrażenie chrześcijanina dotyczy budowy wieży (zwanej Babel), i tak jest przestawiane na obrazkach (które można nazwać fragmentaryczną „Biblią obrazkową dla ciemnego ludu”), ale w powyższym fragmencie jest mowa o budowie całego miasta.

Wyraźnie owi „bogowie” ludzkości nie są oni zainteresowani, by mu pomóc mu w opisanej sytuacji. Przykłady owej boskiej „pomocy” podawałem w poprzednich artykułach. No bo dlaczego by mieli? Stworzyli ten system, w którym blokuje się pamięć i nieświadome niczego jednostki umieszcza w jakby wirtualnym, odizolowanym, zamkniętym światku (materialnej Ziemi) z bardzo ograniczonymi zmysłami, w określonym celu. Człowiek ma potrzebować żywności, ma się chronić przed wrogą naturą, a nawet przed innymi ludźmi, którzy chcą kontrolować resztę społeczeństwa. Dlaczego ustanowiono na Ziemi podział i się go od tysiącleci utrzymuje, w którym ogromna większość ludzkości żyje w systemie odgórnej kontroli, a wąska elita (w starożytności twierdząca często, że otrzymali władzę od bogów i co więcej są z nimi w kontakcie – żeby podać tylko kilka przykładów: Sumer, Babilon, Persja, Starożytny Egipt, Starożytne Chiny…) natomiast tą resztą rządzi? Kim są ci, którzy dostają od zarządców reinkarnacji prawo (inkarnacyjne przeznaczenie) do rządzenia i uciskania reszty ludzkości? Jeśli trzymać się wspomnianych w poprzednim artykule zapisów biblijnych, to ów żydowsko-chrześcijański Bóg wprost stwierdza, że to za jego decyzjami w istocie stoją pozorne decyzje tyranów np. władcy z Babilonu, który dokonał inwazji na „naród wybrany”.

W świetle tych faktów twierdzenia o lekcjach rozwoju, tak często przejawiające się w literaturze na temat reinkarnacji, napotykają na poważne problemy, żeby nie powiedzieć, ujawniają skandaliczną hipokryzję, której od tysiącleci ludzkość jest świadkiem i odbiorcą. Pojedynczy człowiek (inkarnacja) ma marginalną szansę, by przeciwdziałać systemowi elektronicznej, ścisłej kontroli, który próbuje się od pewnego czasu na całym świecie ludzkości narzucić. Jest to oczywiście celowe. Nie pozostawia nam się wolnej woli ani pola manewru podczas krótkiego wcielenia na Ziemi, gdyż ilość wymagań w trakcie życia jest za duża w stosunku do ilości tzw. czasu wolnego. Jest to system niewolniczy od A do Z i przypomina, jak już wspominałem w poprzednich artykułach, tutaj zagrodę dla zwierząt na pastwisku: ograniczenia ujawniają się, gdy dochodzimy do barier tego małego pastwiska. Po co więc ten system istnieje, skoro pozoruje się nam wolną wolę? Motywacje stojące za systemem reinkarnacji są zupełnie inne, niż większość ludzi wierzy, natomiast indoktrynację systemów religijnych oraz współczesnej literatury (z których głównie te wierzenia się wywodzą) należy odrzucić…

W tej całej historii cywilizacji, która swoją drogą jest bardzo krótka (kilka tysięcy lat to niemal na pewno tyle co nic dla istot zarządzających systemem reinkarnacji), jest pewien interesujący motyw, który również nie powinien zostać pominięty. Ludzkość inkarnowana do tego systemu nie zaczęła od sytuacji, w której cywilizacja już istniała i była na początku ściśle kontrolowana, ale przechodziła ewolucję od systemu prymitywnego do czasów współczesnych, gdy owe organy kontrolujące dostawały coraz lepsze narzędzia nacisku. Warto zadać w tym miejscu pytanie: dlaczego na Ziemi nie ustanowiono od razu tak ścisłej kontroli, tj. nie zaaranżowano najpierw całego systemu, jak w filmie Truman Show, w którym bohater nieświadomy całej sytuacji i wszechobecnego monitoringu, rodzi się w sztucznym świecie, przekonany, że jest on prawdziwy (bo dlaczego miałby w to wątpić)? Jest to istotna kwestia, gdyż mówi o tym, że na system ziemski został nałożony pewien plan stopniowego przygotowywania umysłów – wielokrotnie inkarnujących się – ludzi do sytuacji, w której zmienia się do obecnego stanu. Celem systemu reinkarnacji są zatem stopniowe zmiany w umysłach inkarnujących, a my mamy być posłusznymi odbiorcami w sytuacji, w której większość ludzkości jest w istocie pozbawiona realnej wolnej woli, zaś tajemnicza, wąska elita, kimkolwiek oni nie są, otrzymują od rządzących systemem reinkarnacji przywilej władzy i ucisku reszty, której narzuca się ową kontrolę.

Autorstwo: Antares
Ilustracja: WolneMedia.net (CC0)
Źródło: WolneMedia.net

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułC. albicans powoduje, że czerniak jest bardziej złośliwy. Opisano mechanizm jego działania
Następny artykułBezpłatne przeglądy kominiarskie – rusza kolejny nabór wniosków