Liczba wyświetleń: 119
Wczorajsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęcone uprowadzeniu Nicolása Maduro przez Stany Zjednoczone pokazało coś zaskakującego. Przedstawiciele państw mówili o tym samym wydarzeniu, wszyscy opierali się na tej samej Karcie ONZ i widzieli te same nagrania z amerykańskiej operacji w Wenezueli. A jednak ich wnioski były skrajnie różne: jedni mówili o rażącym złamaniu prawa międzynarodowego, inni próbowali to usprawiedliwiać.
Jak to możliwe? Obejrzałem wystąpienia do przerwy. Niedługo zobaczymy, jak zagłosują. Jednak wynik nie jest istotny – stali członkowie odrzucą niekorzystną dla siebie rezolucję.
Warto natomiast przyjrzeć się tym mężczyznom i kobietom, którym płacone są setki tysięcy dolarów za myślenie o… No, właśnie, rodzi się pytanie: o czym oni myślą?
Fakty były wspólne dla wszystkich. Nikt nie kwestionował, że doszło do zbrojnej akcji USA ani że Karta ONZ obowiązuje. Spór nie dotyczył więc tego, co się stało, lecz jak to nazwać i co z tego wynika. To ważne rozróżnienie. Bo jeśli fakty są te same, a wnioski zupełnie inne, to znaczy, że decyduje coś więcej niż sama informacja.
Każdy z mówców używał logiki – tyle że w ograniczonym zakresie. Wybierano te fragmenty Karty ONZ, które pasowały do własnej pozycji politycznej, sojuszy albo obaw. Resztę pomijano albo uznawano za mniej istotną. W efekcie logika nie służyła wspólnemu zrozumieniu sytuacji, lecz obronie własnego stanowiska. Była poprawna „lokalnie”, ale nie prowadziła do wspólnego wniosku.
Można to ująć prosto: wszyscy patrzyli na to samo, ale nie patrzyli z tego samego miejsca. Każde państwo wnosiło swoje doświadczenia, interesy i lęki. To one decydowały o tym, co uznawano za najważniejsze. Dlatego to samo prawo dla jednych było dowodem winy USA, a dla innych – uzasadnieniem działania w obronie sprawiedliwości.
W praktyce Karta ONZ nie zadziałała jak jednoznaczny drogowskaz, lecz jak lustro, w którym każdy zobaczył to, co już wcześniej uważał za słuszne. Tekst się nie zmienił, ale zmieniło się to, kto i po co go czyta.
To posiedzenie nie pokazało braku faktów ani chaosu informacyjnego. Pokazało coś głębszego: że przy braku wspólnej odpowiedzialności za całość świata nawet najlepsze prawo i najbardziej oczywiste obrazy nie prowadzą do wspólnego wniosku. Logika wciąż istnieje. Problem w tym, że została podporządkowana interesom. A wtedy jedna rzeczywistość zamienia się w wiele sprzecznych usprawiedliwień.
Autorstwo: Zbigniew Jacniacki
Źródło: WolneMedia.net
Poznaj plan rządu!
OD ADMINISTRATORA PORTALU
?xml>
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS