Izraelska policja odmawia pomocy żandarmerii wojskowej przy zatrzymywaniu ultraortodoksyjnych żydów, z których zdecydowana większość uchyla się od służby wojskowej – poinformowała w niedzielę prokurator generalna Gali Baharaw-Miara.
Baharaw-Miara przyznała, że policja blokuje dostęp do dzielnic zamieszkanych przez ultraortodoksyjnych żydow, a żandarmeria wojskowa potrzebuje wsparcia w trakcie zatrzymań, ponieważ nie jest w stanie dokonywać ich samodzielnie – podał dziennik “Haarec”.
Według prokuratury generalnej w Izraelu jest ok. 71 tys. osób uchylających się od służby wojskowej, z czego 80 proc. stanowią członkowie społeczności ultraortodoksyjnej, zwani charedim (hebr. bogobojni).
Obecnie ultraortodoksi, którzy zostaną zatrzymani podczas rutynowych kontroli, a okażą się dezerterami, nie trafią do aresztu – policjanci wręczają im jedynie wezwania do stawienia się w jednostce żandarmerii i natychmiast zwalniają.
Decyzja o niewspieraniu armii wynika – według służb – z obaw przed zamieszkami wywołanymi aresztowaniami dezerterów oraz braków kadrowych.
Prokurator generalna ostrzegła, że postawa policji prowadzi do “niebezpiecznej i niepokojącej” sytuacji, w której dochodzi do selektywnego egzekwowania prawa. Podczas gdy inne grupy społeczne podlegają pełnym rygorom karnym za unikanie służby, ultraortodoksi są, de facto, chronieni przed sankcjami.
Problem poboru charedim sięga początków państwa Izrael. W 1948 roku premier Dawid Ben Gurion zgodził się na zwolnienie ze służby wojskowej studentów szkół religijnych – których było wówczas około 400 – traktując to jako gest wobec wspólnoty, która szczególnie ucierpiała podczas Holokaustu i w zamian za poparcie religijnych liderów dla nowo powstałego państwa.
Jednak dziś ultraortodoksi stanowią 13 proc. populacji Izraela, a zwolnienia z poboru dotyczą około 60 tys. mężczyzn, co wywołuje coraz większe napięcia w społeczeństwie, szczególnie w czasie wojny. Duża część Izraelczyków uznaje zbiorowe zwolnienie za niesprawiedliwe, ponieważ służba wojskowa jest obowiązkowa dla pozostałych żydowskich obywateli.
Obecnie prawie połowa ultraortodoksyjnych mężczyzn w Izraelu nie pracuje i w większości “zawodowo” studiuje teksty religijne, otrzymując za to państwowe stypendia. Wielodzietne rodziny – w których jest średnio sześcioro dzieci – utrzymywane są głównie dzięki świadczeniom rodzinnym oraz pracy kobiet, spośród których około 80 proc. jest aktywnych zawodowo. Charedim podkreślają, że ich styl życia jest niekompatybilny ze służbą wojskową, a pobór może doprowadzić młodych mężczyzn do porzucenia wiary.
W 2025 roku w Izraelu doszło do licznych protestów tej społeczności przeciwko próbom wcielania ich do wojska, po tym jak izraelski sąd najwyższy w 2024 roku uznał brak podstaw prawnych do zbiorowych zwolnień z poboru i zobowiązał rząd do rozpoczęcia rekrutacji. Rząd Benjamina Netanjahu został zobowiązany do opracowania planu poboru, jednak dotąd nie przedstawił konkretnego rozwiązania.
Rząd Netanjahu – tak jak zdecydowana większość gabinetów w historii Izraela – opiera się na wsparciu partii religijnych. Zwolnienie ultraortodoksów ze służby wojskowej jest wciąż filarem kompromisu politycznego, który dzięki wpływowi, jaki charedim mają w izraelskiej polityce koalicyjnej, przetrwał dziesięciolecia.
Od redakcji Wiara.pl
Ja do wojska nie idę, ale w razie czego brońcie mnie, walczcie za mnie… Ciekawy sposób myślenia, prawda?
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS