Negocjacje z Iranem doprowadziły do niejakiego rozwiązania: Donald Trump ogłosił zawarcie dwutygodniowego rozejmu z Iranem. Według prezydenta cieśnina Ormuz zostanie natychmiastowo i całkowicie otwarta. Teheran miał przekazać również dziesięć punktów mających stanowić podstawę do dalszych negocjacji. Równania Iranu z ziemią na ten moment nie będzie.
Ostatnie godziny zdecydowanie okazały się intensywne. Głównym mediatorem między Amerykanami i Irańczykami był Pakistan. Wiemy również, że jakiś udział miały państwa arabskie i Turcja. Dzisiejszej nocy minister spraw zagranicznych Pakistanu Muhammad Ishaq Dar łączył się przez telefon ze swoimi odpowiednikami z Turcji, Maroka, Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu i Norwegii. Co ciekawe, w ciągu 24 godzin pakistański MSZ poinformował o aż dwóch rozmowach z egipskim ministrem Badrem Abd al-Atim.
Według CNN Izrael również zgodził się na zawieszenie broni. Jednocześnie Biały Dom daje do zrozumienia, że droga do pokoju jest jeszcze daleka. Poza tymi dwiema informacjami i długością rozejmu wiemy niewiele. Chwała za prowadzone mediacje przypadła premierowi Pakistanu Szehbazowi Sharifowi i szefowi sztabu Asimowi Munirowi. Obecność tego drugiego nie jest przypadkowa, Pakistan pomimo bycia islamską republiką jest de facto rządzony przez wojsko.
Nie znamy treści dziesięciu punktów przekazanych przez stronę irańską mających położyć fundament pod dalsze negocjacje. Biorąc pod uwagę wcześniejsze żądania, możemy obstawiać, że znajdują się tam zapisy odnośnie do sankcji czy kontroli nad Ormuzem. Bez wątpienia Iran chciałby też mieć gwarancje, że za kolejne kilka miesięcy nie wybuchnie kolejna wojna. Pytanie, na ile ustępstw jest gotowy reżim. Przyszłym negocjacjom nie pomoże fakt, że obie strony nie darzą siebie szacunkiem. Nie chodzi tutaj jedynie o klasyczną nienawiść irańsko-amerykańską. To Trump wyszedł z porozumienia nuklearnego JCPOA w 2018 roku, co można uznać za praprzyczynę obecnej wojny.
14 lipca 2015 roku. Chwilę wcześniej osiągnięto porozumienie JCPOA z Iranem w sprawie programu nuklearnego.
(Dragan Tatic, Bundesministerium für Europa, Integration und Äusseres)
W takim komu służy rozejm? Iran na pewno wykorzysta ten czas do przeorganizowania sił i złapania oddechu. To oczywiście będzie obserwowane przez Izrael i USA, które same zapewne uzupełnią swoje zapasy. Cena ropy spadnie, chociaż nadal utrzyma się na wysokim poziomie. Za zwycięzców można uznać przede wszystkim państwa europejskie i arabskie, dla których wojna jest szczególnie dotkliwa. Kandydatem na przegranego może być Izrael, który według Politico nadal liczy na długotrwały, męczący dla Iranu konflikt. Dla władz w Jerozolimie wywołanie kolejnego kryzysu naftowego jest akceptowalnym kosztem.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 51%
W przypadku USA i Iranu sytuacja jest bardziej skomplikowana. Samo otwarcie Ormuzu można uznać za sukces Waszyngtonu, ale nadal jest to jedynie zażegnanie punktowego kryzysu wywołanego przez wojnę Trumpa. Iran zrobił krok w tył, ale po wygaśnięciu rozejmu może wrócić do poprzednich działań. Sami Irańczycy deklarowali w toku negocjacji, że ich zapasy pocisków i dronów nadal są pokaźne – odpowiednio 15 tysięcy i 45 tysięcy. Ze względu na kontekst, w którym te liczby padły, nie należy ich przyjmować na ślepo. Ale ile w nich prawdy, trudno ocenić.
Obie strony najprawdopodobniej zdają sobie sprawę, że wojna prowadzi donikąd. Iran nie będzie w stanie wypchnąć Amerykanów z Bliskiego Wschodu. Z drugiej strony teherański reżim na ten moment nie wygląda, jakby miał pękać. Należy pamiętać, że wojna trwa niewiele ponad miesiąc. To około połowy czasu trwania bombardowań Serbii przez NATO w 1999 roku. Nie należy jednak szukać głębokich analogii w tych konfliktach.
Pytaniem pozostaje, czy rozejm stanie się fundamentem do zakończenia wojny. Wynegocjowanie w dwa tygodnie porozumienia na miarę JCPOA wydaje się mało realne. Teheran do póki nie zostanie złamany będzie starał się zachować swój program balistyczny i nuklearny, widząc w tym gwarancję przetrwania reżimu. To natomiast stoi w jawnej sprzeczności z celami amerykańskimi. W dodatku wypadałoby, żeby warunki potencjalnego porozumienia były lepsze od tych, obowiązujących do 2018 roku.
Pewną opcją wydaje się podpisanie na naprędce wynegocjowanego porozumienia, które zakończy wojnę, by szybko stać się jedynie swobodnie interpretowaną ugodą. Inną opcją byłoby odtrąbienie sukcesu, pokroju zniszczenia programu balistycznego Iranu, oddanie Teheranowi przywileju ostatniego ataku i powrót do napiętego status quo. Oba te scenariusze możemy kojarzyć odpowiednio z Gazy i walk z Iranem latem 2025 roku. Oba te scenariusze, pomimo widocznych wad, są i tak lepsze niż powrót do działań zbrojnych.
Ayoub Ghaderi, Mehr News Agency
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS