A A+ A++

O opłatach za drogi i innych aspektach poruszania się po polskich autostradach opowiadamy też w serwisie Gazeta.pl.

Rządzący chcieli postanowić na intuicyjność. To niestety raczej nigdy nie oznacza niczego dobrego… Bo choć same założenia systemu e-TOLL bez wątpienia są dobre, nieco gorzej wygląda już kwestia wykonania. Logowanie w systemie i dedykowanej aplikacji jest żmudne i wieloetapowe, a samo jej działanie na drodze nie jest idealne. Czasami system nie pobiera opłat automatycznie, a czasami kierowca zapomina, że na jego koncie przedpłaconym nie ma wystarczającej ilości środków do opłacenia przejazdu. A to wszystko prowadzi nas do jednego punktu – punktem tym jest kara.

Alternatywą dla aplikacji jest np. bilet autostradowy. Ten trzeba jednak kupić na stacji benzynowej przed wjazdem na płatny odcinek. A na stacjach tworzą się… kolejki!

Zobacz wideo
73-latek jechał pod prąd na autostradzie

Kara za brak opłaty e-TOLL to minimum 500 zł

Kara za przejazd odcinkiem A2 między Koninem i Strykowem oraz A4 między Wrocławiem i Sośnicą bez wniesienia elektronicznej opłaty jest niemała. W przypadku samochodów osobowych sięga 500 zł, a ciężarowych czy autobusów aż 1500 zł. I choć kierowcy mogą sobie pomyśleć, że przecież nie ma możliwości wyłowienia wszystkich osób unikających płatności, to spory błąd. Bo możliwość taka właśnie jest. Szczególnie że Krajowa Administracja Skarbowa wymyśliła dość szczelny system kontroli.

e-TOLL: kierowców pilnują radiowozy i… kamery!

Opłata za przejazd odcinkami A2 i A4 zarządzanymi przez GDDKiA jest przypisana do numeru rejestracyjnego auta. Wniesienie opłaty jest zatem sprawdzane “zdalnie” na dwa sposoby. Po pierwsze za sprawą bramownic wyposażonych w kamery. Umieszcza się je na każdym wjeździe i wyjeździe z płatnego odcinka – w skrócie, nie ma możliwości, aby jakieś auto się prześlizgnęło. Po drugie kontrole mają też charakter dynamiczny. Na w/w odcinkach A2 i A4 pojawiają się pojazdy KAS wyposażone w kamery. Sprawdzają one pojazdy w czasie jazdy, a czasami nawet zatrzymują kierowców – dotyczy to pewnie głównie obcokrajowców.

Minister Adamczyk: wszystkie autostrady w Polsce będą płatne. Bo nie stać nas na darmowe

Nie zapłaciłeś za przejazd? e-TOLL wygeneruje karę

Numer rejestracyjny odczytany przez kamerę jest następnie sprawdzany w bazie. Na tej podstawie weryfikowana jest płatność. Gdy auto pojawiło się na A2 lub A4, ale w bazie KAS nie została odnotowana wpłata, automatycznie generowany jest list z informacją o przyznanej karze. Korespondencję taką przesyła się bezpośrednio do właściciela pojazdu. I… gotowe! Co ważne, czasami system KAS czeka z wydrukowaniem informacji o karze. Przepisy w przypadku np. braku środków na koncie przedpłaconym lub awarii aplikacji dają kierowcy na uregulowanie płatności nawet 3 dni po pokonaniu płatnego odcinka.

Po otrzymaniu pisma informującego o karze kierowca dostanie pewnie 7 dni na opłacenie grzywny na wybrany rachunek bankowy. Gdy tego nie zrobi, do akcji wkroczy Pierwszy Urząd Skarbowy w Opolu. To on został powołany do egzekwowania kar za e-TOLL.

500 zł mandatu to realna wizja. Ukarano już ponad 1000 osób!

Na koniec pozostaje jeszcze jedno pytanie. Czy system karania za brak opłaty e-TOLL jest skuteczny? I to jeszcze jak! Jak informuje serwis Autokult powołując się na dane udostępnione przez GDDKiA, od 1 grudnia 2021 roku wykryte zostały 1143 wykroczenia związane z brakiem płatności za przejazd A2 lub A4. Kary nałożone w ten sposób dały kwotę sięgającą 570 tys. zł. Przede wszystkim chodziło o brak płatności za przejazd. Jedynie w 43 przypadkach podstawą postępowania stało się… zasłanianie tablic rejestracyjnych.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułCo drugie auto używane ma poważne usterki i nie powinno być kupione