Historyczny wyczyn Polaka. “Do dziesięciu razy sztuka!”
Całą karierę czekał właśnie na tę chwilę. To był 10. pojedynek Krzysztofa Ratajskiego z Michaelem van Gerwenem, trzykrotnym mistrzem świata w darcie. I pierwszy triumf! – Do tej pory nawet grając świetnie, dawał sobie ze mną radę – komentuje.
Darter pozostaje jednak skromny. – Warto wspomnieć, że nie tylko jego do tej pory nie pokonałem. Jeszcze kogoś udałoby się znaleźć – śmieje się Ratajski po zwycięstwie nad Holendrem.
Niestety w 1/8 Players Championship 13 Polak uległ Anglikowi. Luke Woodhouse nie dał szans Ratajskiemu i ostateczny wynik konfrontacji to 6:1.
ZOBACZ WIDEO: Takie dostali wiadomości. Przerażające. Życzą Polakom najgorszego
– Ta porażka nie miała żadnego związku z emocjami po zwycięstwie z Holenderem. Zagrałem z Woodhousem kolejny naprawdę dobry mecz, mieliśmy niemal identyczne średnie. Po prostu wykorzystał szanse, które mu podarowałem – wzdycha Polak w rozmowie z WP SportoweFakty.
I dodaje, że jego celem jest jak najwyższe miejsce w rankingu Pro Tour. Dzięki niemu ma zapewniony udział w dwóch najważniejszych turniejach poza samymi mistrzostwami.
– Na teraz moja obecność na turniejach jest niemal pewna, ale chcę umacniać pozycję. Poza tym, mając dobry ranking w Pro Tourze, mogę grać w European Tourach bez kwalifikacji – tłumaczy Ratajski.
Dzień później, w turnieju PC 14 nasz reprezentant dotarł do ćwierćfinału, w którym uległ Wesselowi Nijmanowi 1:6.
Materiał na świetnego zawodnika
Dwukrotny ćwierćfinalista mistrzostw świata PDC przyznaje, że zainteresowanie dartem w Polsce nadal rośnie. Nie zakończyło się po jego największych sukcesach. To znowuż daje nadzieje na kolejnych zawodników na światowym poziomie.
– Nawet w małych miejscowościach w turniejach bierze udział po sto osób – cieszy się Polak.
Jednocześnie przyznaje, że informacje o nich śledzi wyłącznie w mediach społecznościowych. Kalendarz startów darterów jest tak gęsto ułożony, że nie ma szans uczestniczenia w innych turniejach jako widz. Stąd na pytanie o nazwiska swoich następców odpowiada dość asekuracyjnie.
– Nie jestem w stanie ocenić, ile potencjału drzemie w uczestnikach lokalnych zawodów, na pewno jednak wielkim talentem jest Sebastian Białecki. Ma 22 lata, a już dużo osiągnął, gra w PDC i na pewno utrzyma kartę, więc będziemy go widzieć na zawodach przez kolejny rok. To materiał na świetnego zawodnika – przyznaje Ratajski.
Dawid Góra, WP SportoweFakty
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS