A A+ A++

Jutro miną trzy miesiące od porozumienia o rozejmie w Gazie. Choć wielokrotnie łamane, zdołało się utrzymać, a Stany Zjednoczone mają naciskać na rozpoczęcie drugiej fazy wdrażania październikowych postanowień. Budzi to jednak uzasadnione obawy, zwłaszcza że część punktów pierwszej fazy nie została zrealizowana.

Pierwsza faza planu Donalda Trumpa zakłada zaprzestanie walk, zamrożenie linii frontu na określonych liniach, wypuszczenie więźniów i wpuszczenie pomocy humanitarnej. Przyjrzyjmy się jak to wygląda w praktyce.

Izrael faktycznie wycofał się na określone w porozumieniu pozycje, co można uznać za jedyny punkt, który zastał spełniony całkowicie. Izrael nadal jednak prowadzi bombardowania terenów znajdujących się poza wyznaczoną strefą. Hamas również prowadzi działania, w tym przeciwko innym palestyńskim bojówkom. Wczoraj bojownicy mieli ostrzelać obszar, na którym wcześniej tego samego dnia działał Cahal. Izrael uznał to za naruszenie zawieszenia broni i przeprowadził nalot przeciwko „terroryście wysokiego szczebla”, któremu przypisano odpowiedzialność za ataki.

Izrael wypuścił również odpowiednią dla tego etapu porozumienia kwotę więźniów. Hamasowi do zrealizowania tego punktu zostały zwłoki jednego zakładnika – starszego sierżanta policji Rana Gwilego. To właśnie gigantyczne opóźnienia dotyczące wymiany zakładników i więźniów są jednym z głównym powodów problemów z wdrażaniem porozumienia. Według podpisanego porozumienia zarówno żywi, jak i martwi zakładnicy mieli zostać zwróceni Izraelowi w ciągu trzech dni, a nie miesięcy. Najprawdopodobniej obie strony miały świadomość nierealności tego zapisu, ale z jakiegoś powodu zgodziły się go umieścić w porozumieniu. Nie zmienia to faktu, że Hamas nie wywiązał się z obietnicy.

Innym niekończącym się spektaklem jest kwestia pomocy humanitarnej. Na pomocy porozumienia Izrael miał wpuszczać 600 ciężarówek dziennie. W rzeczywistości do Gazy trafia jedynie ułamek tego, co zawarto w porozumieniu. Dokładna liczba zależy od źródła. Izraelskie dane mówią o średniej 459 ciężarówek dziennie. Dane podawane przez Hamas są o wiele niższe. Od października do grudnia ONZ miał średnio rozładowywać 113 pojazdów dziennie, jednak dane te nie uwzględniają organizacji spoza sieci ONZ.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.


LUTY BEZ REKLAM GOOGLE 85%

Izrael jest również w konflikcie z kilkoma organizacjami z tej branży. Powodem są nowe zasady dotyczące rejestracji pracowników. Wedle strony izraelskiej celem jest niedopuszczenie do infiltracji organizacji humanitarnych przez bojowników Hamasu. Wiele ugrupowań sprzeciwia się jednak tym wymogom, uważając, że Jerozolima nie dała im żadnej gwarancji odnośnie do wykorzystania i przetrzymywania tych danych. W wyniku sporu 37 organizacji nie złożyło odpowiednich dokumentów i w marcu będą musiały opuścić Gazę. Wśród tej grupy znajduje się dwóch gigantów – Oxfam i Lekarze Bez Granic (MSF). Organizacje powiedziały jednak, iż Izrael nie ma prawa ograniczać im dostępu.

Kwestiami dostępu do Gazy zajmuje się Ministerstwo Spraw Diaspory i Zwalczania Antysemityzmu, na którego czele zasiada Amichaj Szikli – polityk Likudu i współpracownik Binjamina Netanjahu. Niedawno ministerstwo zasugerowało, że MSF powinno zmienić swoją nazwę na „Terroryści Bez Granic”, wskazując na powiązania grupy z Hamasem. Nowe zasady nie dotyczą ugrupowań oenzetowskich, a skonfliktowane grupy dostarczają śladowe ilości pomocy do Gazy. Ich rolą jest przede wszystkim dystrybucja i zapewnianie usług. Samo MSF zatrudnia około 1100 Palestyńczyków.

Faza druga coraz bliżej?

Według doniesień The Times of Israel administracja amerykańska naciska na rozpoczęcie drugiej fazy wdrażania porozumienia, nawet przed oddaniem ciała Rana Gwilego. W porównaniu z tą fazą pierwsza była kaszką z mleczkiem. Pójście dalej oznacza działania w zakresie rozbrojenia Hamasu, dalsze wycofywanie się Cahalu, powołanie nowego rządu w Gazie, ustanowienie sił międzynarodowych i szkolenie lokalnej policji. To właśnie ta faza będzie realnym wyznacznikiem, na ile skuteczne są działania Trumpa.

Dyplomaci z Waszyngtonu mieli w ostatnim czasie rozmawiać z przedstawicielami Egiptu, Turcji i Kataru. Według przedstawicieli państw regionu Hamas zgodzi się na stopniowy plan rozbrojenia, który w pierwszej kolejności obejmie broń ciężką. Broń lekka ma zostać pozyskana poprzez program odkupienia posiadanej przez Hamas broni. Sami przedstawiciele Hamasu wcześniej oświadczali, że oddanie broni może nastąpić jedynie w wyniku powstania niepodległej Palestyny. Kwestia rozbrojenia od samego początku negocjacji stanowi najbardziej kontrowersyjny element rozmów. Scenariusz, w którym Hamas zgadza się oddać całość broni bez jakichkolwiek realnych gwarancji, wydaje się mało realny.

Punkt ten to również ustanowienie Rady Pokoju. Amerykanie poinformowali, że na ten moment mają już deklaracje o udziale Egiptu, Kataru, ZEA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch. Działania na rzecz pozyskania kolejnych członków trwają. Niewykluczone, że w skład rady wejdą również przedstawiciele Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Oficjalne ogłoszenie powołania organu ma nastąpić w następnym tygodniu.

Jeszcze ważniejsze jest powołanie palestyńskiej rady złożonej z technokratów, mającej pełnić funkcję lokalnej władzy. Wysiłkom tym przewodzi Egipt, a dwanaście nazwisk miało już zostać przedstawionych Szin Betowi (izraelskiemu kontrwywiadowi, który zajmuje się również Palestyną).

Nadal tajemniczą kwestią pozostaje sprawa międzynarodowych sił, które mają zastąpić Cahal w Strefie Gazy i pomóc w tworzeniu nowych, niepowiązanych z Hamasem struktur. Waszyngton ma problemy z pozyskaniem chętnych, zwłaszcza że potencjalne kontyngenty mają być zaakceptowane przez Izrael. Na ten moment nie wiadomo nawet, wedle jakiego mandatu będę działać te siły. Według pogłosek początkowe plany są obecnie okrajane.

O ile odbudowa strefy Gazy to przede wszystkim etap trzeci, o tyle w obecnej chwili trwa budowa nowego osiedla mogącego pomieścić 20 tysięcy Palestyńczyków. Projekt jest realizowany w mieście Rafah w strefie okupowanej przez Izrael. Plany te w przyszłości mają objąć całą Gazę. Według osób powiązanych z oenzetowską pomocą humanitarną sukces ten w sporej mierze będzie zależał od woli Izraela. Wwiezienie czegokolwiek, co nie jest absolutnie pierwszą potrzebą, stanowi problem. Mowa tutaj nawet o wyposażeniu szkolnym, takim jak zeszyty i biurka.

– Jeśli teraz nie możemy nawet załatwić namiotów, wyobraźcie sobie, jak ciężko będzie ze sprzętem budowlanym – powiedział anonimowy członek organizacji humanitarnej.

Realny plan czy pobożne życzenia?

Izrael nie jest przychylny rozpoczęciu nowej fazy przed odzyskaniem ostatniego ciała i rozbrojeniem Hamasu. O ile ten pierwszy punkt jest jak najbardziej uzasadniony, o tyle rozbrojenie palestyńskich bojowników na tak wczesnym etapie jest nierealne. Nie chodzi nawet o intencje bojowników, ale o kwestię próżni bezpieczeństwa. Porządki Hamasu zdecydowanie nie są najlepszym systemem na świecie, jednak nie stworzono jeszcze realnej alternatywy. Rozbrojonych Hamasowców w pierwotnym planie mają zastąpić siły międzynarodowe i lokalna policja podlegająca pod komitet technokratów. Te mają powstać właśnie w drugiej fazie planu.

Trzeba zaznaczyć, że w ciągu ostatnich miesięcy poczyniono postępy. Oddanie ciała Gwilego będzie pewnym sukcesem porozumienia, chociaż da Izraelowi również większą swobodę działania. Walki nadal trwają, ale w tym wypadku wprowadzenie misji międzynarodowej i początek formowania nowej władzy może okazać się czynnikiem stabilizującym sytuację.

Potencjalny sukces będzie trudny do osiągnięcia, a sporo będzie zależało od dobrej woli stron. Izrael, pomimo korzystnego dla siebie porozumienia, traktuje je mocno instrumentalnie. Z jednej strony wynika to ze skrajnego nacjonalizmu obecnego rządu. Drugim powodem, po prawdzie całkiem uzasadnionym, jest brak zaufania do Hamasu. Organizacja zgodziła się podpisać porozumienie w sporej mierze dzięki naciskom ze strony państw regionu.

Rozbrojenie Hamasu nie będzie końcem jego istnienia, podobnie do Hezbollahu jego struktury są o wiele bardziej rozbudowane, jednak osłabi to organizację i uczyni ją podatniejszą na wrogie działania. Jeszcze na początku grudnia Hamas mówił, że kwestia rozbrojenia nie została ustalona. Jego przedstawiciele wyrażali jednak zainteresowanie przejściem do fazy drugiej. Jednocześnie organizacja jest nieufna wobec władz w Jerozolimie, które mając poparcie Trumpa, są w zdecydowanie lepszej pozycji.

Niebezpodstawna jest obawa, że Hamas będzie próbował jedynie pozornie się rozbroić lub w inny sposób sabotować wdrażanie ugody. Sam Izrael również może mieć powody, aby sabotować porozumienie, przede wszystkim z przyczyn ideologicznych. Koalicjanci Netanjahu wypowiadali się przeciwko porozumieniu i chętnie kontynuowaliby walkę zbrojną z Hamasem.

Właśnie z tego powodu zagraniczny nacisk na obie strony może stanowić klucz do sukcesu. Nacisk na Izrael to przede wszystkim pole działania Trumpa, dla którego sukces rozejmu (jak wiele innych rzeczy) jest kwestią osobistych ambicji. Nacisk na Hamas to przede wszystkim domena Kataru i Turcji. Państwem, któremu w szczególności zależy na pokoju w regionie, jest nieco pomijany Egipt, pełniący przede wszystkim funkcję mediatora. Swój poboczny udział, ale mogący mieć wagę w siłach międzynarodowych, mają również państwa europejskie.

Czy w takim razie plan przejścia do kolejnej fazy jest uzasadniony? Podobnie jak całe porozumienie, również ta decyzja wydaje się podjęta naprędce. Poczekanie na oddanie ostatniego ciała nie powinno być tak dużym problem, zwłaszcza że wiele elementów nie zostało w pełni dopracowanych. Obie rady nie zostały jeszcze skompletowane, a siły międzynarodowe nadal pozostają niewiadomą.

Ten ostatni punkt jest szczególnie niepokojący. Rozmieszczenie międzynarodowej misji to nie jest kwestia kilku dni, ale odpowiednich przygotowań państw, które muszą przygotować kontyngenty pod kątem wyszkolenia i logistyki. Dopiero po dopięciu tych kwestii rozpoczęcie drugiej fazy ma sens. Sam zamiar ruszenia naprzód wydaje się jednak uzasadniony. Czekanie na zatrzymanie przemocy czy dogadanie się Izraela z organizacjami humanitarnymi może trwać w nieskończoność. Nie zmienia to faktu, że te problemy nadal wymagają rozwiązania i będą ciągnąć się za stronami. Jeśli kolejne punkty również będą realizowane pobieżnie, żeby odtrąbić sukces, może to podkopać cały proces.

Fars Media Corporation

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułPomysły na szybkie zimowe dekoracje
Następny artykułFerie w Muzeum: Zjedzone zębem czasu – warsztaty konserwatorskie