Dwa miliony miejsc wyleciały z międzynarodowej siatki lotów w maju – alarmuje “Financial Times”. Krótko podsumowuje to szef Ryanaira Michael O’Leary, mówiąc, że “linie lotnicze desperacko szukają połączeń, które mogą anulować”. A zegar tyka. To już kwestia najbliższych dni.

Przyglądająca się branży lotniczej firma Cirium podała, że z dostępnych w połowie kwietnia 132 mln miejsc dostępnych u wszystkich przewoźników, liczba ta w maju spadła do “zaledwie” 130 mln. Niestety sytuację dziennik określa jako “rozwojową” i to nie ku lepszemu.
„Linie lotnicze desperacko szukają połączeń do anulowania”
Europejscy przewoźnicy w ostatnich tygodniach, m.in. ze względu na zmniejszoną dostępność paliwa lotniczego, ograniczają liczbę lotów. Lufthansa anulowała najwięcej, bo około 20 tys., które miały dość do skutku między majem a październikiem. Druga w kolejności linia – Air China – także bezlitośnie tnie swoje rozkłady.
Jak podaje Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA), średnia światowa cena paliwa lotniczego wzrosła ze startowego poziomu 99 dolarów za baryłkę do obecnych ok. 180 dolarów za baryłkę (na początku kwietnia cena osiągnęła 209 dolarów). “The Times” przytacza informację z kuluarów, że europejskie dostawy borykają się z ekstremalnymi niedoborami z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz. W konsekwencji rezerwy mogą spaść do “krytycznie niskiego poziomu”, co spowoduje konieczność wprowadzenia reglamentacji. Jako najbardziej narażony na perturbacje kraj wskazuje Wielką Brytanię.
Komisja Europejska mówi wprost – zarówno linie lotnicze, jak i państwa członkowskie powinny przygotować się na wszystkie scenariusze, ponieważ niepewność co do dostaw wciąż się utrzymuje. Jeszcze w tym tygodniu wydane zostaną specjalne wytyczne dla linii lotniczych, dotyczące m.in. zabierania paliwa na zapas, praw pasażerów i stosowania amerykańskiego paliwa typu Jet A w Europie.
Samoloty będą łączone, a pasażerowie przerzucani na inne lotniska?
Wielka Brytania proponuje swoje regulacje. Zezwalają one np. grupowanie pasażerów z różnych lotów w mniejszej liczbie samolotów. W praktyce zerezerwowany lot może się nie odbyć ze względu na zbyt małą liczbę sprzedanych miejsc, a pasażerowie zostaną przeniesieni do tych bardziej rentownych. Może to oznaczać np. zmianę godziny lotu czy lotniska, na którym będą lądować. Teraz było to możliwe, ale linie lotnicze musiały dotrzymać 14-dniowego okresu poprzedzającego zmianę i w razie odmowy zmiany lotu, są zobowiązane do oddania pieniądzy. Najbardziej uderzyłoby to w osoby planujące m.in. city breaki.
Krytycy wskazują, że takie rozwiązania dają uprzywilejowana pozycję liniom lotniczym i o ile pasażerowie są przygotowani na pewne perturbacje, to jednak przewoźnicy nie powinni zrzucać całej odpowiedzialności za kryzys na pasażerów.
– Zaczynamy doświadczać fizycznych braków – zaznaczył prezes firmy Chavron Mike Wirth. – Popyt musi się dostosować do podaży, a gospodarki muszą zwolnić – dodaje. Co z pasażerami? Jak radzi brytyjski premier Kier Starmer, powinni na nowo rozważyć wakacyjne alternatywy.
Branża lotnicza “na głodzie”. Ceny paliw skoczyły o 120 procent, a Europa bije się o ropę z USA
Już nie walka o ogień, ale o ropę rodem z “Mad Maxa” – Unia Europejska ma walczyć o każdy ładunek paliwa lotniczego, który pojawia się na rynku – donosi CNBC. Analitycy mówią wprost o globalnym stres teście dla branży lotniczej.
opr. aw
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS