28 stycznia na teren Ośrodka Radioelektronicznego w Przasnyszu spadł dron nieznanego pochodzenia — dowiedział się dziennikarz Radia Zet Mariusz Gierszewski. W podcaście W związku ze śledztwem wspólnie z Dominiką Długosz komentował zdarzenie. — Żołnierze nie mieli zabezpieczeń antydronowych czy tych urządzeń, które powodują, że takie drony są strącane. Po prostu stali i patrzyli, jak on lata — mówił.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej “Newsweeka”
— Bardzo ciekawa sytuacja, bo to nie jest zwyczajna jednostka wojskowa. To jest jednostka, która zajmuje się kontrwywiadowczym nasłuchem, czyli słucha, gdzie obce służby nadają i co nadają. Ten dron upadł kilkadziesiąt metrów od magazynu uzbrojenia — tłumaczył Gierszewski w podcaście.
Dziennikarz opisał swoje ustalenia w artykule opublikowanym na portalu Radia Zet. Odniosła się do nich Żandarmeria Wojskowa. — Żandarmeria na początku potwierdziła, że prowadzi dochodzenie w sprawie naruszenia ustawy Prawo lotnicze. Potem zaczęła wypuszczać informacje trochę bagatelizujące [to zdarzenie]: że ten dron nie miał karty SIM, że nie miał karty pamięci, że właściwie był chyba taki zabawkowy dron — opowiadał Gierszewski.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS