
To jeden z najgorszych, o ile nie najgorszy sezon w historii Legii Warszawa. Na zwycięstwo w ekstraklasie drużyna czeka od 28 września, jesienią ustanowiła niechlubny rekord 11 meczów z rzędu bez wygranej we wszystkich rozgrywkach. W efekcie legioniści nie tylko odpadli z Pucharu Polski i Ligi Konferencji, ale też – drugi raz w ciągu czterech lat – spędzili przerwę zimową w strefie spadkowej ekstraklasy.
Każdy przyzwoity, odpowiedzialny właściciel klubu w takiej sytuacji sypałby głowę popiołem i przepraszał za błędy. Albo w ciszy pracował nad ich naprawą. Ale nie Dariusz Mioduski. On udzielił wywiadu, w którym przyznał, że jakieś błędy może i były, ale jednocześnie nie przeszkodziło mu to opowiadać bajek o wielkiej Legii. Bajek, które opowiadał już 12 lat temu, kiedy kupował klub i które wciąż nie mogą doczekać się szczęśliwego zakończenia.
Mioduski, który od dłuższego czasu nie wypowiadał się w polskich mediach na temat sytuacji Legii, tym razem porozmawiał z zagranicznym portalem beIN Sports. Można unieść brwi ze zdziwienia. Bo mimo że Legia znów znalazła się w strefie spadkowej, to Mioduski opowiada o niej jak o potentacie i czołowej sile naszego futbolu.
“Moja długoterminowa wizja jako właściciela Legii opiera się na dwóch filarach: dominacji sportowej i wszechstronnym rozwoju organizacyjnym” – mówi właściciel klubu, który na mistrzostwo Polski czeka od 2021 r. i który w ciągu ostatnich dziewięciu lat 13 razy zmieniał trenera. “Musimy natychmiast wrócić na właściwą drogę – tę, która prowadzi nie tylko do Ligi Konferencji, ale docelowo do Ligi Europy i Ligi Mistrzów” – dodaje. To wyjątkowo odważna teza jak na właściciela klubu ze strefy spadkowej ekstraklasy. Tak samo, jak ta: “Mamy wszystko, co potrzebne do osiągnięcia sukcesu”.
“To są jakieś opowieści nie z tej ziemi. Rozpływanie się nad strukturami klubowymi, poziomem organizacji, zaawansowania rozwoju klubu, irracjonalne fantazjowanie o Lidze Mistrzów. Ten człowiek chyba naprawdę nie ma świadomości, gdzie doprowadził klub. Zdumiewające” – skomentował na portalu X dziennikarz Marcin Borzęcki.
Mioduski wciąż buja w obłokach
I tak, można się zdziwić tym, co w obecnej sytuacji Legii opowiadał o niej jej właściciel. Nie ma w tym wywiadzie krzty refleksji, konkretnych wniosków, co w ostatnich latach zostało zrobione źle. Zamiast tego jest bujanie w obłokach, snucie długofalowych wizji i niczym niepoparty optymizm.
Właśnie dlatego mnie ten wywiad w ogóle nie zdziwił. Wszystko to, co się w nim znalazło, od lat charakteryzuje Mioduskiego. Właściciela klubu, który opowiada o sukcesach i udziale w Lidze Mistrzów, a w rzeczywistości niszczy jego potencjał i doprowadził go na skraj spadku z ligi. Właściciela, który chwali się strukturami, a co chwilę zmienia doradców, sposób budowania drużyny, trenerów i dyrektorów sportowych.
W wywiadzie znajdziemy puste slogany, które Mioduski opowiadał w polskich mediach przy okazji poprzedniego kryzysu. “Najważniejszy jest sport, który zawiera w sobie tak wiele nieprzewidywalności, emocji i czynnika ludzkiego, że pomimo doświadczenia nie da się uniknąć różnych błędów i pomyłek, z których trzeba się uczyć” – powiedział. Gdyby Mioduski rzeczywiście uczył się na błędach, dziś byłby pewnie najlepiej wyedukowanym w tym temacie właścicielem klubu piłkarskiego w Europie. Wystarczy spojrzeć w tabelę, by zobaczyć, że tak jednak nie jest.
“Traktujemy ten sezon jako bolesną lekcję i wyciągamy z niego wnioski, aby taka wpadka się nie powtórzyła” – stwierdził Mioduski. Dokładnie to samo mówił cztery lata temu, kiedy Legia też była w strefie spadkowej. Wniosek jest banalnie prosty: Mioduski nie wyciąga żadnych wniosków. Albo robi to koszmarnie źle.
Na koniec warto zwrócić uwagę, że miejsce, w którym ukazał się wywiad z właścicielem Legii, nie było przypadkowe. Portal beIN zarządzany jest przez grupę medialną beIN Media Group, której liderem jest prezes PSG – Nasser Al-Khelaifi. Mioduski wielokrotnie chwalił się znajomością z Katarczykiem, którą nawiązał w trakcie pracy w Europejskim Stowarzyszeniu Klubów (EFC). Wydaje się, że właściciel Legii znalazł odpowiedni grunt, na którym mógł opowiadać te same puste slogany, które w Polsce opowiadał już 12 lat temu. Ale w polskiej piłce mało kto już w nie wierzy.
Tam jednak nikt nie zadał Mioduskiemu trudnych pytań i nie skonfrontował go z brutalną dla niego rzeczywistością, czego doświadczyłby w wywiadzie z polskimi mediami. Wywiadzie, którego skądinąd od dawna nie udzielił. Za granicą właściciel Legii mógł za to robić to, co lubi najbardziej: błyszczeć i opowiadać o rzeczach – przynajmniej na razie – nierealnych. Ze szkodą dla własnego klubu i jego kibiców.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS