Już czwarty miesiąc nie można podpisać pierwszej umowy dotyczącej czwartej linii metra – firmy spierają się o kontrakt za ponad 50 mln zł. Z kolei urzędnicy różnią się w opiniach na temat przebiegu tuneli, lokalizacji stacji i kolejności etapów budowy 26-kilometrowej trasy.
Czwarta linia metra z 23 stacjami ma połączyć Tarchomin z Wilanowem, przez Marymont, Wolę, Ochotę, Rakowiec i Służewiec. Prognozy ruchu na środkowym odcinku przewyższają nawet obecną liczbę pasażerów na pierwszej linii. Tuż przed wyborami samorządowymi prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił formalne rozpoczęcie przygotowań do inwestycji. Popierali ją też jego najważniejsi konkurenci z lewa i prawa.
Urzędnicy rozpisali przetarg na dokumentację przedprojektową, która ma przynieść odpowiedzi m.in. w sprawie szczegółowych lokalizacji tuneli i węzłów przesiadkowych oraz podziału inwestycji na odcinki i kolejności ich budowy. Po 38 miesiącach analiz, a więc na przełomie 2027/28 r., dowiemy się też, czy tak jak w wielu miastach pociągi także na czwartej linii będą kursowały automatycznie, bez maszynistów. Oferty trzech firm otwarto w maju – różnice cenowe były niewielkie. W lipcu komisja przetargowa jako zwycięzcę wskazała Metroprojekt (52,2 mln zł). Werdykt ten podważyła firma ILF (54,7 mln zł), żądając ponownej oceny ofert.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS