A A+ A++

Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy telewizji CNN amerykańskie służby wywiadowcze zdobyły dowody, że Rosja przygotowuje operację pod „fałszywą flagą” na terytorium wschodniej Ukrainy. Ma to być prowokacja, która da Moskwie pretekst do rozpoczęcia napaści zbrojnej. Spekulacje o przygotowywanej operacji tego typu krążą od dawna, jednak dopiero od wczoraj mówią o nich głośniej Amerykanie.

CNN powołuje się na anonimowego amerykańskiego urzędnika. Według tego źródła prowokację mają przeprowadzić dywersanci przeszkoleni w walce miejskiej i stosowaniu ładunków wybuchowych. Celem ataku mają być siły samozwańczych republik ludowych – Donieckiej i Ługańskiej. Celem jest oczywiście stworzenie wrażenia, jakoby atak przeprowadzili Ukraińcy.

Wczoraj Jake Sullivan, amerykański doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego, przyznał wczoraj podczas briefingu prasowego, że amerykański wywiad zdobył informacje o tym, jak Rosja kładzie fundamenty pod ewentualne sfabrykowanie pretekstu do napaści.

– Widzieliśmy, jak korzystają z tego podręcznika w 2014 roku – powiedział Sullivan, nawiązując do pierwszej inwazji na naszego wschodniego sąsiada. Użyty przezeń termin playbook pochodzi ze sportów drużynowych i oznacza nie tyle podręcznik do nauki, ile spis scenariusz taktycznych, które dana ekipa może wykorzystać podczas meczu. – Znów przygotowują ten podręcznik. Będziemy mieć, administracja będzie mieć dla prasy dalsze szczegóły na temat tego, co interpretujemy jako szykowanie pretekstu, w ciągu następnych dwudziestu czterech godzin.

Ukraińcy wskazują jeszcze jeden dogodny obszar do przeprowadzenia prowokacji: Naddniestrze. Według ustaleń Głównego Dyrektoriatu Wywiadu Ministerstwa Obrony szykowana jest prowokacja wymierzona w rosyjską bazę we wsi Cobasna/Kołbasna, tuż przy granicy z Ukrainą. Stacjonuje tam około 1500 żołnierzy Grupy Operacyjnej Wojsk Rosyjskich w Naddniestrzu, która w praktyce ma zapewniać stabilność istnienia Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Jako prawdopodobny cel wskazano składy amunicji artyleryjskiej, których ochrona jest formalnym zadaniem (i pretekstem dla istnienia) Grupy Operacyjnej.

Ukraina stała się dziś celem zmasowanego syberataku, wymierzonego w co najmniej siedemdziesiąt rządowych serwisów internetowych. Ich zawartość podmieniono na komunikaty w języku rosyjskim, ukraińskim i polskim, każące Ukraińcom „czekać na najgorsze” jako karę „za Wołyń, za OUN UPA, Galicję, Polesie i za tereny historyczne”. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow powiedział w rozmowie z dziennikarką Voice of America Myrosławą Gongadze (notabene wdową po Heorhiju Gongadzem, zamordowanym w 2000 roku, prawdopodobnie na zlecenie Łeonida Kuczmy), że tylko jeden kraj jest zdolny do przeprowadzenia takiego ataku na taką skalę, a tym krajem jest Rosja. Jej celem jest zaś sparaliżowanie działania ukraińskiej administracji rządowej.

Przypomnijmy, że kilka dni temu sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg oświadczył, że NATO jest gotowe na nowy konflikt zbrojny w Europie.

Artykuł będzie aktualizowany.

Konstantin Jemczenko / mil.ru

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułPrasa podrożała o 4,5 proc., a abonamenty rtv o 9 proc. W grudniu staniały tylko smartfony i routery
Następny artykuł34 proc. firm chce zatrudniać kobiety na stanowiska inżynierskie i naukowo-techniczne