A A+ A++

Królikowski, Herbuś, Cichopek, Socha, Koroniewska – celebrytów, którzy uciekli przed pandemią na zagraniczne wakacje, można by długo wyliczać. Chętnie się nimi chwalą w sieci

  • – Przed pandemią takie zdjęcia z wakacji mogłyby być dla nas motywujące, mogłyby nas inspirować do pracy nad swoim ciałem czy oszczędzaniem na wymarzone wakacje. Ale teraz ludzie tracą zdrowie, pracę, bliskich, więc one mogą nas zwyczajnie denerwować – mówi dr Rudnik
  • Wskazuje, że celebryci na wakacjach mogą nas frustrować, albo motywować do ignorowania zagrożenia, jakim jest pandemia
  • – Ludzie są w takim kryzysie, że mogą powiedzieć: “rzucam wszystko i jadę, mam nadzieję, że się nie zarażę – mówi ekspertka
  • Więcej podobnych tekstów na stronie głównej Onetu

Edyta Herbuś na Zanzibarze, Izabella Krzan na Malediwach, Katarzyna Cichopek na Dominikanie – wymieniać można by długo, bo coraz więcej celebrytów postanawia uciec od pandemicznej rzeczywistości pod palmy. Można stwierdzić, że skoro mają taką możliwość, to korzystają. Ale kiedy publikują kolejne już zdjęcie w bikini, radząc nam, żebyśmy szukali spokoju i “wytrwali w tym razem”, wielu internautom otwiera się przysłowiowy nóż w kieszeni.

Komentarz pod zdjęciem Katarzyny Cichopek z mężem na plaży na Dominikanie: “Pisanie, że wszyscy mogą, jest nie na miejscu. Niestety, w dobie pandemii służba zdrowia nie może pozwolić sobie na urlop”.

Kolejny, tym razem pod zdjęciem Edyty Herbuś w bikini na Zanzibarze: “Na pewno czego świat potrzebuje to solidarności i spokoju. Niekoniecznie podróżników dookoła świata, którzy nie potrafią usiąść w domu, mówiąc o równowadze z drugiego końca kuli ziemskiej”.

Jeszcze jeden, ten pochodzi z profilu Rafała Królikowskiego, który z Zanzibaru radził wszystkim, żeby wyluzowali, pisząc “hakuna matata”. “Chwalenie się wyjazdami, wypoczynkami w luksusie, kiedy ludzie żyją w takich ograniczeniach, cierpią, tracą bliskich, są bez pracy, świadczą o braku empatii”.

Nic dziwnego, że niektórym mogą puszczać nerwy, skoro z jednej strony słyszymy, że mamy zostać w domach, a z drugiej widzimy, że nie wszystkich to obowiązuje.

“Pandemia pokazała nam, że nie wszyscy jesteśmy równi”

Napisałam tekst “Przestańcie chwalić się Zanzibarem, kiedy w kraju ludzie chorują”, który był tylko moją opinią, ale dostałam sporo sygnałów, że wielu czytelników myśli podobnie. Nie zabrakło też oczywiście bardzo negatywnych komentarzy, często od tych osób, które same jeżdżą po świecie. A co na to eksperci?

Dr Agata Rudnik z Centrum Wsparcia Psychologicznego na Uniwersytecie Gdańskim. mówi mi o tym, że pandemia pogłębiła różnice między nami, a świat celebrytów, który czasami wydawałam nam się bliski, teraz zupełnie zniknął nam z horyzontu. Uświadomiliśmy sobie boleśnie, że nie wszyscy jesteśmy równi i że nie jesteśmy w tej sytuacji razem.

– Celebryci chcieliby, żebyśmy patrzyli na nich jak na jednych z nas. Ale pandemia pokazała nam, że nie wszyscy jesteśmy równi i nie wszyscy przeżywamy ją w ten sam sposób – dodaje.

Dużo łatwiej o siebie zadbać, nie tylko o zdrowie fizyczne, ale też psychiczne, kiedy mamy odpowiednie zasoby finansowe. Sęk w tym, że wielu z fanów celebrytów, którzy chwalą się wakacjami, tych zasobów nie ma.

– Jest nam coraz trudniej, dlatego takie zdjęcia wywołują w nas raczej frustrację. Może być tak, że to odbije się na samych celebrytach. Badacze trendów społecznych mówią nawet o nadchodzącym zmierzchu celebrytów – zauważa dr Agata Rudnik.

Zainteresowanie wakacjami? “Ogromne”

Frustrację może pogłębiać fakt, że z drugiej strony mamy zwyczajnie dość pandemii i też byśmy chcieli wyjechać gdzieś daleko, gdzie o niej zapomnimy. Niektórzy mogą sobie na to pozwolić i bez znanego nazwiska. Ale czy powinni? Już pojawiają się pierwsze informacje o tym, że na wakacje próbują uciec nawet ci, którzy mają nakaz izolacji w domu.

– Historia pokazuje, że jak na świecie dzieje się dużo złego, ludzie tym mocniej poszukują ucieczki, innych doznań. To może być ten drugi skutek publikacji takich zdjęć. Ludzie są w takim kryzysie, że mogą powiedzieć: rzucam wszystko i jadę, mam nadzieję, że się nie zarażę – mówi moja rozmówczyni.

Spytałam kilka biur podróży o to, jak wygląda zainteresowanie wakacyjnymi urlopami. I to zainteresowanie okazuje się… ogromne. Biuro TUI przekazało mi:

“Obecnie czekamy na ogłoszenie oficjalnych warunków wjazdu do krajów, które do tej pory były ulubionymi wakacyjnymi kierunkami Polaków, jak np. Grecja. Obserwujemy, że szczególnym zainteresowaniem cieszą się destynacje, do których podróżować można bez wykonania testu na obecność COVID-19 przed wylotem. Z kierunków europejskich taką możliwość potwierdziła na ten moment Albania, a z egzotycznych Zanzibar, Meksyk i Dominikana” – dodano.

Na zainteresowanie wypoczynkiem nie narzeka także portal Slowhop, gdzie możemy znaleźć oferty na urlop w kameralnych miejscach w kraju, np. w gospodarstwach agroturystycznych i nietypowych pensjonatach. Co oczywiście trochę kosztuje.

– 40 proc. miejsc na Slowhopie nie ma już wolnych terminów na wakacje, czyli na lipiec i sierpień. Także zainteresowanie wakacjami jest ogromne, podobnie jest z majówką. W tym roku odwiedziny i zapytania są ponad dwa razy większe niż o tej samej porze rok temu. To świadczy o tym, że chyba jako turyści przyzwyczailiśmy się do sytuacji – przekazała mi Aleksandra Klonowska-Szałek ze Slowhop.

– Na całym świecie jest teraz odejście od podróży dalekich, od miejsc popularnych turystycznie. Ludzie wybierają naturę, dzikość i spokój od tłumów. Ważne jest, że ludzie nie przestają wyjeżdżać nawet w sytuacji kryzysu. Po prostu zmieniają sposób podróżowania – przekonuje.

Powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wakacje w tej sytuacji są dobrym pomysłem? I czy jeśli nie są, to potrafimy wytrzymać kolejne miesiące zamknięci w domach? Służba zdrowia jest na skraju wydolności. Nasza decyzja może mieć duże znaczenie.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułZespoły dały zielone światło sprintom kwalifikacyjnym
Następny artykułBiałoruscy śledczy nie umieli przesłuchać Bialackiego po białorusku