Była 91. minuta i nastąpił przełom. Decydował ostatni cios w meczu Arsenalu
Ani goli, ani licznych sytuacji podbramkowych, ani dużych emocji. Tak było do końca podstawowego czasu w meczu Sportingu z Arsenalem. “Kanonierzy” strzelili gola na 1:0 w doliczonych minutach.
Rozpoczęły się ćwierćfinały Ligi Mistrzów, w grze o europejski puchar pozostała sama śmietanka – osiem klubów. Arsenal od dawna jest faworytem bukmacherów do podniesienia trofeum, a kolejnym jego zadaniem jest wyeliminowanie Sportingu. Portugalski zespół ma za sobą zwycięstwo z rewelacyjnym FK Bodo/Glimt, a dwumecz z liderem Premier League rozpoczął u siebie.
W 6. minucie Sporting miał pierwszą szansę na strzelenie gola. Maximiliano Araujo uniknął spalonego i oddał groźne uderzenie. David Raya nie dosięgnął piłki, a ta odbiła się od poprzeczki Arsenalu. Była to najlepsza sytuacja podbramkowa na początku meczu, a gra generalnie była ostrożna, momentami kunktatorska.
Po pół godzinie meczu posypały się żółte kartki zamiast goli. Sędziemu Danielowi Siebertowi narazili się dwaj gracze Sportingu – Hidemasa Morita i Luis Suarez.
ZOBACZ WIDEO: Jest jednym z największych talentów. Poznajcie Hannę Mazur
Były jeszcze nieśmiałe próby otwarcia wyniku w pierwszej połowie. W 40. minucie Ousmane Diomande spudłował strzałem z dystansu. Po przeciwnej stronie boiska Martin Odegaard trafił płaskim strzałem w bramkarza Ruiego Silvę.
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0 i nie zaspokoiła ona wymagających gustów kibiców. Nie dość, że zabrakło skutecznego ataku, to jeszcze piłka turlała i szybowała głównie w środku pola.
Początek drugiej części nie przyniósł ożywienia, więc coraz bardziej prawdopodobne było zakończenie meczu bezbramkowym rezultatem i odłożenie decydującego starcia o awans do następnego tygodnia. W 57. minucie Francisco Trincao spudłował kolejnym uderzeniem.
W 63. minucie zrobiło się gorąco gospodarzom, jednak po krótkim oczekiwaniu trafienie Martina Zubimendiego zostało anulowane. Powodem był spalony. Rozpoczął się czas roszad personalnych, co jednak do końca podstawowego czasu nie doprowadziło do zmiany wyniku.
Był jednak jeszcze doliczony czas i w nim padła bramka na 1:0 dla Arsenalu. Bohaterem wieczoru w Lizbonie został zmiennik Kai Havertz, ponieważ to on otworzył wynik po długim oczekiwaniu. W 91. minucie Niemiec urwał się obrońcom gospodarzy po podaniu prostopadłym innego rezerwowego Gabriela Martinelliego i spokojnie poradził sobie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Sportingu.
15 kwietnia rewanż w Londynie.
Sporting CP – Arsenal FC 0:1 (0:0)
0:1 – Kai Havertz 90′
Składy:
Sporting: Rui Silva – Ivan Fresneda, Ousmane Diomande, Goncalo Inacio, Maximiliano Araujo – Joao Simoes (62′ Daniel Braganca), Hidemasa Morita – Geny Catamo, Francisco Trincao, Pedro Goncalves (79′ Rafael Nel) – Luis Suarez
Arsenal: David Raya – Ben White, William Saliba, Gabriel Magalhaes, Riccardo Calafiori – Martin Odegaard (70′ Kai Havertz), Martin Zubimendi, Declan Rice – Noni Madueke (76′ Gabriel Martinelli), Viktor Gyokeres, Leandro Trossard (76′ Max Dowman)
Żółte kartki: Morita, Suarez (Sporting)
Sędzia: Daniel Siebert (Niemcy)
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS