Boazeria na ścianie i kraty w oknach zniknęły. Zachwycająca metamorfoza mieszkania na poddaszu
To nie była zwykła metamorfoza, lecz świadomy manifest stylu i osobowości. Poddasze na Starym Mokotowie przeszło drogę od przytłaczającej, przestarzałej przestrzeni do pełnego światła, koloru i znaczeń domu. Każdy etap tej przemiany pokazuje, że prawdziwy design zaczyna się od odwagi.
Jeszcze nie tak dawno to poddasze trudno było nazwać inspirującym. Ściany i sufity pokrywała boazeria, w oknach tkwiły kraty, brakowało tu światła dziennego, a łazienka zatrzymała się w innej epoce. Przestrzeń, choć liczyła ponad sto metrów, była ciężka, zamknięta i pozbawiona światła. Ale Katarzyna Burak, współwłaścicielka pracowni FUGA Architektura Wnętrz, potrafiła dostrzec tu potencjał. A potem wydobyć go z nawiązką.
100-letni dom za 105 tysięcy. “Ruderka” zachwyca już od wejścia
Krok pierwszy: demolka
Droga do nowej jakości zaczęła się od… rozbiórki. – Jedyny element, jaki zachowaliśmy w tym mieszkaniu, to parkiet z litego drewna. Oprócz niego i drewnianych słupów konstrukcyjnych mieszkanie zostało dosłownie zrównane z ziemią. W kulminacyjnym punkcie prac rozbiórkowych w mieszkaniu nie było ani jednej ściany działowej – wspomina Katarzyna Burak.
To był moment przełomowy – wraz ze ścianami zniknęły ograniczenia, a przestrzeń stała się otwartym polem do projektowania. Jednocześnie rozpoczęła się walka z wyzwaniami technicznymi. Wymiana instalacji, brak ciepłej wody czy trudne skosy wymagały precyzji i determinacji. Doświadczonej, ale młodej architektce wnętrz ani jej ekipie na szczęście tego nie zabrakło.
Zniewalający urok wspomnień
Założenia projektowe od początku były jasne. – Wiedziałam, że chcę wnętrza kolorowego, wesołego, wypełnionego przedmiotami vintage mającymi dla nas wartość sentymentalną oraz klasykami designu, które będą się pięknie starzały – relacjonuje Katarzyna Burak.
Tak też zrobiła. Błękitne krzesła “Skoczki” projektu Juliusza Kędziorka, ikony designu lat 60., pochodzą z domu babci. Przeszklona biblioteczka stojąca w gabinecie – z domu dziadków. Ciemnozielone fotele “Zetki” wyszukane na aukcji odnowił zaprzyjaźniony lakiernik samochodowy. Podobnych opowieści kryje się w tym mieszkaniu dużo więcej.
Kolor, czyli źródło energii
Jednym z najważniejszych narzędzi projektowych stał się wspomniany przez Katarzynę kolor. Jest w tym coś z reminiscencji lat 90., na które przypadło dzieciństwo architektki z pracowni FUGA. Odważne zestawienia – stal ze złotem, oranż, lila – budują energię wnętrza. – Za dużo szarości jest na co dzień w życiu, żeby skazywać się na nudne wnętrza – uśmiecha się Katarzyna Burak. Jej podejście wyraźnie widać w mieszkaniu. Dom nie jest neutralnym tłem dla codziennych aktywności, ale źródłem energii witalnej. Dodają jej mieszkańcom także rośliny oświetlane z góry przez świetliki.
Przestrzeń na miarę potrzeb
Dziś poddasze to ponad sto metrów otwartej, funkcjonalnej przestrzeni. Jej punktem centralnym stała się kuchnia z charakterystyczną wyspą. – Lubię w niej dosłownie wszystko: kształt – przypominający parostatek płynący w siną dal, różowy nieoczywisty kolor, ale przede wszystkim jej multifunkcjonalność! – podkreśla Katarzyna Burak. To właśnie tutaj koncentruje się życie domowe – praca, spotkania, codzienne rytuały.
Strefa dzienna jest otwarta, z kolei sypialnia oraz gabinet zapewniają oczekiwaną prywatność. Łazienka natomiast, dawniej ciasna, dziś daje swobodę ruchu i wyboru. Architektka w inspirujący sposób zdołała pogodzić w niej prysznic oraz wannę.
Wielka metamorfoza mieszkania – oto, co potrafi architektka
Porównanie zdjęć “przed” i “po” pozwala nam sobie uzmysłowić, jak wielką przemianę przeszło mokotowskie mieszkanie. To nie jest zwykłe “poddasze po remoncie”, lecz dom z charakterem – lekki, odważny i pełen dobrych emocji, w niczym niepodobny do stanu wyjściowego. Katarzyna Burak z pracowni FUGA Architektura Wnętrz stworzyła tu przestrzeń, która autentycznie odzwierciedla jej styl życia i wrażliwość.
Zobacz też poprzednie metamorfozy:
- Niezwykła metamorfoza pracowni malarskiej na Starym Mieście. Projektant zadbał o każdy detal;
- Rzucił Warszawę dla Roztocza. Tak Michał urządził się w starej stajni;
- Neony, rośliny i plaża – zachwycający apartament Red Lipstick Monster od NOKE Architects;
- Wcześniej nie było tu nawet łazienki. Piotr Łucyan stworzył luksus na 34 mkw.;
- Wykorzystany potencjał. Nowoczesna klasyka w apartamencie na Żoliborzu.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS