Niemiecka opozycja domaga się dymisji burmistrza Berlina Kaia Wegnera. Jak podają niemieckie media, ma to związek z jego postawą na początku blackoutu na południu stolicy. Polityk zapewniał, że po wystąpieniu awarii skupił się na koordynacji działań zaradczych, tymczasem okazało się, że w tym okresie grał w tenisa ze swoją partnerką.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Niemieckie media poinformowały, że w sobotę – już po otrzymaniu informacji o masowej awarii prądu w południowo-zachodniej części miasta – Kai Wegner poszedł grać w tenisa ze swoją partnerką.
Dopytywany o tę sprawę burmistrz potwierdził te doniesienia. Grałem w tenisa od godziny pierwszej do drugiej po południu, bo chciałem oczyścić głowę. Ciągle byłem dostępny, mój telefon był włączony. Po grze wróciłem od razu do pracy – przekazał dziennikowi “Die Welt”.
Jeszcze w weekend polityk przedstawiał jednak inną wersję wydarzeń. Zapewniał wówczas, że przebywał w mieszkaniu. Zamknąłem się w moim domowym biurze i koordynowałem stamtąd prace – mówił. Kai Wegner mierzy się teraz z krytyką berlińskiej opozycji z obu stron sceny politycznej i jej wezwaniami, by złożył rezygnację.
Lider berlińskiej Lewicy Tobias Schulze oskarżył burmistrza o “brak odpowiedzialności i empatii”. Wegner musi zadać sobie teraz pytanie, czy sprostał odpowiedzialności związanej z pełnieniem urzędu – podkreślił. Zgodziła się z nim liderka berlińskiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Kristin Brinker, która oświadczyła, że “każdy, kto wybiera odpoczynek w momencie kryzysu, popełnia błąd”.
Panie burmistrzu, przegrał pan ten mecz – dodała.
W czwartek Wegner ma się stawić przed kierownictwem CDU w celu złożenia wyjaśnień. Berlin we wrześniu czekają wybory do władz lokalnych. W sondażach przed blackoutem współrządzący miastem chadecy mieli 22 procent poparcia – to o sześć punktów procentowych mniej, niż uzyskali w wyborach w 2023 roku.
W sobotę nad ranem w Berlinie na skutek pożaru kabli doszło do awarii, która pozbawiła dostępu do prądu ok. 100 tys. mieszkańców. Dostawy elektryczności przywrócono wszystkim poszkodowanym w środę. Była to najdłuższa masowa przerwa w dostawach prądu w niemieckiej stolicy od końca II wojny światowej.
Do podpalenia kabli przyznała się ekstremistycznie lewicowa Vulkangruppe (Grupa Wulkan), która w dokumencie przekazanym władzom uznała za swoje cele “wyłączenie prądu rządzącym” oraz atak na “przemysł paliw kopalnianych”. Grupa już w przeszłości dokonywała ataków sabotażowych na infrastrukturę krytyczną w Niemczech. Ścigana jest przez prokuraturę federalną m.in. pod zarzutami terroryzmu.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS