A A+ A++

Bagnaia traci obecnie do Quartararo dziesięć punktów. Dystans ten mógł być o połowę mniejszy, ale na ostatnim okrążeniu Grand Prix Aragonii reprezentanta fabrycznego zespołu Ducati wyprzedził Enea Bastianini – zawodnik Gresini Racing – satelickiej ekipy włoskiego producenta, a ponadto od przyszłego sezonu partner Bagnaii.

Wielu obserwatorów zastanawiało się czy Ducati nie wprowadzi poleceń zespołowych – w stawce ma bowiem aż osiem maszyn w czterech ekipach. Producent jednak nie ma na razie takich planów, a sam Bagnaia stwierdził w Japonii, że nie potrzebuje tej formy pomocy.

– Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że nie potrzebuję żadnej pomocy, aby być na czele – powiedział Bagnaia, pytany czy w Ducati dyskutowano polecenia zespołowe. – Wolę wygrać na torze, ale nie dlatego, że mnie ktoś przepuści. Jednak to nie ja decyduję.

– Moje życzenie jest takie, by po prostu pozwolono mi zrobić to, co chcę. Jeśli decyzje będą inne, nie będzie to miało nic wspólnego ze mną.

– Będę walczył. Spróbuję być z przodu i postaram się wygrać. To będzie mój główny cel. Tak było już w Misano czy Aragonii.

Z kolei Bastianini poproszony o swoją opinię na ten temat, odparł:

– Jest wiele pytań związanych z tą sytuacją. Również media na to naciskają. Jednak nastroje w garażu są obecnie bardzo dobre. Ja dobrze się czuję na motocyklu i chyba tego teraz chce Ducati.

– Jak do tej pory nie było żadnych poleceń. Zobaczymy, co się wydarzy w przyszłości, gdy Pecco będzie na czele. Teraz jestem bliżej w tabeli, jeśli chodzi o mistrzostwa. Jednak na tę chwilę sprawa jest prosta – muszę dawać z siebie 100 procent.

Quartararo zgromadził 211 punktów. Za drugim Bagnaią [201] jest Aleix Espargaro [194]. Bastianini traci do lidera 48 oczek.




akcje


komentarze

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułFed dostarczył to, na co liczył rynek
Następny artykułDolar rekordowo drogi