Największym megatrendem jest AI — jeszcze nie zrobiła
rewolucji w Polsce, ale stopniowo przeora modele biznesowe, rynek pracy i
politykę. W rozmowie z Ernestem Pytlarczykiem, głównym ekonomistą Banku Pekao pada
też lista pozostałych „sił tektonicznych”: deglobalizacja, zbrojenia i
elektryfikacja życia.


Zapraszamy na cykl rozmów POLSIF i Bankier.pl z głównymi
ekonomistami banków na temat wpływu zrównoważonego rozwoju na transformację i
konkurencyjność polskiej gospodarki, firm oraz sektora bankowego.
Celem projektu jest pogłębienie wiedzy na temat postrzegania
przez głównych ekonomistów banków wpływu zrównoważonego rozwoju na polską
gospodarkę, przedsiębiorstwa i sektor bankowy.
Robert Sroka, członek
zarządu POLSIF; Andrzej Stec, redaktor naczelny Bankier.pl
Robert Sroka, Andrzej
Stec: Dlaczego w ostatnich latach do koncepcji rozwoju gospodarczego dołączył przymiotnik
„zrównoważony”?
Ernest Pytlarczyk,
główny ekonomista Banku Pekao: Pojęcie „zrównoważonego rozwoju” ma dość długą
historię, która sięga lat 90. XX w., a pod pewnym względami także ruchów społecznych
lat 60. Jego geneza wiąże się ze spostrzeżeniem, że wzrost gospodarczy rozumiany
jako czyste PKB może (choć nie musi) wiązać się z niepożądanymi efektami społecznymi
(np. praca w szkodliwych warunkach, korupcja) oraz niszczeniem środowiska naturalnego
(zatrucie powietrza, rzek, zmiany klimatu). „Zrównoważony rozwój” ma być alternatywną
wizją postępu w sferze gospodarki, w której wzrostowi dobrobytu nie towarzyszą niepożądane
efekty zewnętrzne. Koncepcję tę wzięła na sztandar Organizacja Narodów Zjednoczonych
w ramach celów milenijnych oraz celów zrównoważonego rozwoju.
Zrównoważony rozwój doczekał się operacjonalizacji na poziomie działań nie
tylko środowiskowych, ale też społecznych i zarządczych. Z tym związany jest chyba
najbardziej znany skrót ESG. Część E ze tego każdy łatwo rozszyfrowuje, ale co tam
robi S i G?
Idea ESG wyewoluowała z CSR i stanowi rodzaj parasola pojęciowego,
pod którym kryje się bardzo szeroki katalog cnót, którymi mogą lub powinny zajmować
się firmy oprócz zarabiania pieniędzy. Mogą więc dbać o środowisko, pomagać w rozwiązywaniu
różnych problemów społecznych: dyskryminacji osób starszych, niepełnosprawnych,
niebinarnych, itp. a także przeciwdziałać korupcji oraz nadużyciom poprzez odpowiedni
ład korporacyjny.
Jakie Państwo identyfikujecie
najważniejsze trendy społeczne, zarządcze i środowiskowe wpływające na polską gospodarkę,
a w szczególności na sektor finansowy?
Najważniejszym megatrendem jest sztuczna inteligencja. Wciąż
jesteśmy na początkowych etapach jej rozwoju i wdrażania w firmach, w tym w sektorze
finansowym. Póki co doświadczenia są w najlepszym razie mieszane: wdrożenia rzadko
się udają i przynoszą założone efekty. Wciąż się tej technologii uczymy. Natomiast
nie ma wątpliwości, że jej potencjał cały czas rośnie i stopniowo będzie ona przeobrażać
modele biznesowe firm, charakter pracy ludzi, naturę internetu, itp. Dużo się zmieni:
sztuczna inteligencja będzie głównym tematem ruchów społecznych i politycznych,
dotychczasowi liderzy gospodarki będą upadać a na ich miejsce pojawią się nowi.
Spośród innych megatrendów wyróżniamy następujące:
- Fragmentację świata. Odwrót od globalizacji na rzecz dużych bloków
handlowych. - Wyścig zbrojeń. Napięcia ekonomiczne między głównymi mocarstwami
będą przeradzać się w konflikty militarne, nie zawsze bezpośrednie, ale wymagające
inwestycji w siły zbrojne. - Transformacja energetyczna: dekarbonizacja energetyki w Chinach
i Europie będzie trwać, ale większego znaczenia nabiorą magazyny energii kosztem
OZE. Rozwój wodoru zejdzie na trzeci plan. Dojdzie też do częściowego renesansu
energetyki jądrowej. - Elektryfikacja życia: paliwa kopalne tracą i będą tracić swoje
centralne miejsce w krwioobiegu globalnej gospodarki. Wypiera je stopniowo elektryczność
jako paliwo do samochodów oraz źródło ciepła do ogrzewania mieszkań i w procesach
przemysłowych. Elektryczność zaś będzie coraz częściej wytwarzana ze źródeł odnawialnych
i jądrowych.
Polityka ESG została w Europie zrewidowana i częściowo złagodzona,
ale nie oznacza to pełnego odwrotu. Łagodzone są regulacje ESG i wydłużane okresy
dojścia do celów środowiskowych (np. elektryfikacja transportu), ale kierunek zmian
pozostał.
Jak oceniają Państwo wpływ
nowych technologii, w tym rozwój sztucznej inteligencji na transformację polskiej
gospodarki? Jakie z perspektywy banków dostrzegają Państwo wpływ tych technologii
na zmiany społeczne i gospodarcze?
Póki co wpływ sztucznej inteligencji na polską gospodarkę jest
ograniczony. Jesteśmy dopiero na pierwszym etapie wdrażania tej technologii. Firmy
uruchamiają swoim pracownikom Copiloty i zastanawiają się co dalej. Rewolucji nie
ma. Największy wpływ sztucznej inteligencji widzą programiści. Na co dzień korzystają
z tej technologii w pracy i dostrzegają wzrost produktywności. Trudniej natomiast
przebić się młodszym programistom. Naszym zdaniem kolejną branżą, która wdroży AI
na szerszą skalę będą prawnicy. Będą korzystać z AI jako ekspertów od przepisów,
jako recenzentów umów, redaktorów wniosków procesowych i asystentów w postępowaniach
dowodowych. Powoli nabiera też tempa technologia pokrewna AI, mianowicie autonomiczne
pojazdy. Niedawno weszła w życie ustawa, która otwiera drogę do testów tej technologii
w Polsce. W innych krajach zaczęła już realnie funkcjonować.
W sektorze bankowym widzimy potencjał AI w następujących procesach:
- Pomoc AI w ocenie zdolności kredytowej. Zwłaszcza tam, gdzie
liczy się szybkość, np. w ramach usługi: Buy Now Pay Later, gdzie pożyczka udzielana
jest na krótki okres osobie, która nie jest klientem banku a decyzję trzeba podjąć
w ciągu sekund na podstawie profilu internetowego klienta i charakteru transakcji. - Pomoc AI w obsłudze klienta – chatboty jako pierwsza linia kontaktu
z klientem z możliwością obsługi typowych spraw oraz chatboty jako pomoc dla pracowników
obsługi klienta, np. jako eksperci od regulaminu, albo redaktorzy odpowiedzi. - Wykrywanie oszustw. Usługa automatycznego przeczesywania transakcji
klientów i flagowania takich, które noszą znamiona prania brudnych pieniędzy, oszustw
finansowych, itp. Pomoc w tworzeniu kartoteki klientów w ramach procesów KYC. - Bezpośrednie usługi AI dla klientów, np. w kategoryzowaniu transakcji
w historii rachunku, udzielanie porad finansowych.
Póki co procesy i usługi te są wciąż na wstępnych etapach wdrażania
i nie zdążyły jeszcze wpłynąć w zauważalny sposób na społeczeństwo i gospodarkę
naszego kraju. Zauważamy natomiast, że sztuczna inteligencja budzi więcej obaw niż
nadziei wśród ludzi. Będzie to źródłem poważnych konfliktów politycznych – pojawią
się naciski, by wdrażanie sztucznej inteligencji spowolnić i ograniczyć. Branżą,
która w dłuższym terminie najbardziej narażona jest na straty, są centra usług biznesowych
(B2B) i zatrudnieni w nich pracownicy.
Jak oceniają Państwo krótkoterminowy
i długoterminowy wpływ europejskiej i polskiej polityki zrównoważonego rozwoju na
dynamikę gospodarki Polski – czy przynosi ona realne impulsy wzrostowe, czy raczej
zwiększa koszty i ryzyka dla sektora przedsiębiorstw?
Celem polityki ESG nie jest maksymalizacja wzrostu gospodarczego,
ale ochrona społeczeństwa i gospodarki przed negatywnymi efektami ubocznymi wzrostu.
Odbywa się to kosztem wzrostu PKB w wąskim rozumieniu – nie ma się co do tego oszukiwać.
Polskie PKB byłoby najprawdopodobniej wyższe, gdyby polityk ESG nie było. Równocześnie
mielibyśmy bardziej zanieczyszczone powietrze, większe nierówności, itp. To, ile
jesteśmy gotowi poświęcić na wartości ESG, jest kwestią wyboru politycznego (społecznego)
a nie ekonomicznego. Natomiast biorąc pod uwagę fakt, że Polska jest najszybciej
i najstabilniej rosnącą gospodarką UE ostatniego 20-lecia pozwala zaryzykować tezę,
że koszty polityk ESG dla polskiego dobrobytu nie były duże. Po stronie plusów mamy
natomiast poprawiającą się jakość powietrza oraz wydłużenie oczekiwanej długości
życia w zdrowiu.
Nie zmienia to faktu, że jedne sektory gospodarki zyskały (branża
OZE, producenci pomp ciepła, turbin i pieców gazowych, przemysł bateryjny), a inne
straciły (górnictwo węgla kamiennego, energetyka węglowa, przemysły energochłonne,
w tym hutnictwo). Warto też pamiętać, że sama polityka ESG częściowo sama się bilansuje:
energetyka i przemysł energochłonny ponoszą koszty wykupu uprawnień do emisji CO2,
ale dochody z tych uprawnień trafiają do budżetu państwa, który zyskuje środki na
prowadzenie własnej polityki przemysłowej lub działania osłonowe dla wrażliwych
grup społecznych i zawodowych.
“Bez stabilizacji cen energii grozi nam debata o polexicie”. Arak ostrzega rząd
Transformacja pod lupą: jak zrównoważony rozwój zmienia gospodarkę i sektor bankowy? Oto głos ekonomistów banków. Oto druga naszego cyklu i rozmowa z Piotrem Arakiem, głównym ekonomistą VeloBanku.
Jak zaznacza rozmówca, “warto maksymalnie – przy zachowaniu bezpieczeństwa – uprościć i przyspieszyć proces realizacji projektów lądowych w Polsce oraz wykorzystać wszystkie dostępne, legalne mechanizmy w ramach prawa UE do ograniczania cen energii. Bez takiego pragmatycznego podejścia ryzykujemy, że mechaniczne kopiowanie ścieżek transformacji innych państw doprowadzi do narastania napięć społecznych i coraz głośniejszej debaty o polexicie”.
W jakim stopniu wymogi
regulacyjne, takie jak taksonomia UE, CSRD czy ETS, faktycznie wpływają dziś na
politykę kredytową i portfel aktywów banków, a w jakim pozostają głównie kwestią
formalnego raportowania?
Wymogi te są elementem polityki kredytowej banków i nie ma wątpliwości,
że na nią wpływają. Przedsięwzięcia, które cechują się pozytywnymi wskaźnikami ESG,
mają łatwiejszy dostęp do finansowania, także ze względu np. na gwarancje BGK. Natomiast
nie oznacza to, że jest to łatwy dostęp do finansowania. Banki nie zapominają tradycyjnych
wskaźnikach zdrowia finansowego pożyczkobiorców oraz ich projektów inwestycyjnych.
Jakie branże w Polsce
– z perspektywy banku – mogą w średnim okresie zyskać, a które stracić na przyspieszeniu
transformacji klimatycznej? Czy widać już przesunięcia strukturalne w popycie na
finansowanie?
Nie obserwujemy przyspieszenia zielonej transformacji gospodarki.
Unia Europejska zrewidowała niedawno swoją politykę i transformację umiarkowanie
spowolniła. Odłożyła o rok datę wejścia w życie systemu ETS 2.0 – systemu handlu
emisjami w paliwach dla celów transportowych i grzewczych oraz jest w trakcie rewizji
zakazu sprzedaży samochodów spalinowych w 2035 r. To tylko dwa przykłady. Natomiast
sektorami, które najbardziej zyskują na zielonej transformacji, są:
Przemysł bateryjny, produkujący akumulatory na potrzeby samochodów
elektrycznych oraz magazynów energii. Zwłaszcza te ostatnie wchodzą teraz w fazę
ożywienia, gdyż są konieczne do odblokowania potencjału OZE.
Sektor OZE, z oczywistych powodów.
Branża związana z modernizacją sieci przesyłowych i dystrybucyjnych
energii. A więc producenci kabli, transformatorów i innych urządzeń wykorzystywanych
w przesyle energii a także firmy budowlane wyspecjalizowane w inwestycjach w tym
obszarze. Dotyczy to również branży sterowania energetyką: usług elastyczności,
bilansowania, itp.
Branża magazynów energii cieplnej, zagospodarowujących nadwyżki
OZE. Magazyny tego typu są konieczne do dekarbonizacji ciepłownictwa oraz przemysłów
korzystających z pary technologicznej (wytwarzanej obecnie w kotłach zasilanych
paliwami kopalnymi a docelowo z pomp ciepła i kotłów elektrodowych z magazynami
ciepła) a w dalszej perspektywie także branż korzystających z reakcji wysokotemperaturowych.
Nie spodziewamy się natomiast szybkiego rozwoju gospodarki wodorowej.
Nie udało się jej uzyskać efektywności kosztowej ani w charakterze magazynów energii,
ani paliwa w transporcie lub produkcji ciepła (zielony wodór jest zbyt drogi i nie
tanieje) i zostanie wdrożona na samym końcu „zielonej gospodarki”.
Tracić będzie natomiast górnictwo węgla kamiennego i brunatnego,
przemysły korzystające z procesów wysokotemperaturowych (m.in. hutnictwo, przemysł
mineralny).
Smutna diagnoza dla polskiego biznesu. Niskie marże i brak ludzi, transformacja schodzi na dalszy plan
Czy „zrównoważony” to tylko przymiotnik, czy nowa logika gospodarki? W ramach naszego cyklu rozmów z ekonomistami polskich banków Leszek Kąsek z ING Banku Śląskiego tłumaczy, jak energia, regulacje (ETS/CSRD), demografia i AI zmieniają warunki gry dla firm i banków — i dlaczego ETS2 może stać się kolejnym szokiem cenowym.
Czy obserwują Państwo
ryzyko, że rosnąca presja na „zielone finansowanie/transformacyjne finansowanie”
prowadzi do ograniczenia dostępu kapitału dla tradycyjnych sektorów gospodarki,
które nadal odgrywają kluczową rolę w PKB i zatrudnieniu?
Nie, to ryzyko jest małe. Polski sektor bankowy jest
wprawdzie dość mały jak na aktualny poziom rozwoju kraju, ale jego wzrostu nie
ograniczają czynniki podażowe, tylko popytowe. Innymi słowy, banki mają dużo
kapitału i nie muszą go racjonować, zakręcając kurek dla tradycyjnych sektorów
na rzecz przedsięwzięć zielonych, transformacyjnych, itp. Widzimy zresztą, że
kredytowanie gospodarki jest zajęciem o charakterze mocno cyklicznym, związanym
z aktywnością inwestycyjną i zakupową przedsiębiorstw, stopami procentowymi,
itp. W ostatnich latach to właśnie te czynniki miały największe znaczenie. Gdy
tradycyjne sektory gospodarki zapukają do sektora bankowego po finansowanie,
dostaną je.
Jaki Państwa zdaniem wpływ
na gospodarkę i sektor bankowy będą miały aktywa osierocone, w tym w szczególności
cały przemysł wydobywczy?
A co stało się z końmi, które przestały być potrzebne w
transporcie? Każda zmiana technologiczna i strukturalna tworzy jakichś
przegranych w gospodarce i sprawia, że wartość pewnych aktywów spada do zera.
Problem mógłby się pojawić, gdyby wartość tych aktywów była relatywnie duża w
stosunku do gospodarki i bilansów banków, a proces ich wygaszania i utraty
wartości był gwałtowny. Tak nie jest. Po pierwsze, przemysł wydobywczy nie jest
duży, to mała część zatrudnienia, wartości dodanej i aktywów trwałych w
polskiej gospodarce. Po drugie, przemysł wydobywczy jest zwijany od bardzo
dawna – polskie górnictwo jest na ścieżce, którą wcześniej podążały analogiczne
branże we wszystkich państwach europejskich, co oznacza rozciągnięty na dekady
proces zamykania kopalń, zmniejszania zatrudnienia, itp. Po trzecie, duża część
tych aktywów jest własnością państwa, co zmienia nieco rachunek ekonomiczny i
zamienia problem gospodarczy w polityczny. To jest jednak temat na zupełnie
inną dyskusję.
Czy zrównoważona transformacja
może ona stać się motorem innowacji, czy raczej źródłem utraty konkurencyjności
i presji kosztowej?
Jedno i drugie. Przy czym warto pamiętać, że ten temat w
debacie publicznej jest mocno zmitologizowany – czasem postuluje się, że jeśli
nie opracujemy danej technologii od A do Z i nie będziemy jej wytwarzać na
miejscu, to jej adopcja będzie stanowiła stratę pieniędzy. To nieprawda.
Imitacja też jest ważnym źródłem wzrostu gospodarczego, a dla Polski to wciąż
źródło dominujące, bo jesteśmy krajem nadrabiającym dystans do najbardziej
rozwiniętych gospodarek świata. Jednocześnie, transformacja jest motorem
innowacji. Na bardzo podstawowym poziomie – sprzyja jej presja wymuszona
odgórnie przez standardy i regulacje (przykład: poszukiwanie sposobów na
zmniejszanie emisyjności samochodów z silnikami spalinowymi czy
energochłonności sprzętu AGD). Transformacja pozwala również na łatwiejsze skalowanie
produkcji pewnych technologii, co po przekroczeniu pewnego pułapu tworzy nowe
nisze rynkowe i zastosowania w coraz to nowych klasach dóbr. Baterie to być
może najbardziej widowiskowy przykład ostatnich lat. Natomiast zagrożenia leżą
w ignorowaniu transformacji.
Jakie rekomendacje skierowaliby
Państwo do firm z gospodarki realnej w Polsce – w jaki sposób powinny przygotowywać
się do transformacji, by zminimalizować koszty dostosowania i utrzymać konkurencyjność
na rynku?
Pół-żartem, pół-serio: gdybyśmy lepiej od przedsiębiorców
wiedzieli, jak prowadzić biznes, sami bylibyśmy przedsiębiorcami. Polskie firmy
już wielokrotnie pokazały, że są elastyczne, sprawne i zdolne do
identyfikowania i zajmowania nowych nisz rynkowych. Polski „gen
przedsiębiorczości” ma się dobrze i jest widoczny w danych.
Gorzka diagnoza UE. Ekspert ING: Uzależnienie od Chin zaszło za daleko i dziś za to płacimy
Czy „zrównoważony” to tylko przymiotnik, czy nowa logika gospodarki? W ramach naszego cyklu rozmów z ekonomistami polskich banków Leszek Kąsek z ING Banku Śląskiego tłumaczy, jak energia, regulacje (ETS/CSRD), demografia i AI zmieniają warunki gry dla firm i banków — i dlaczego ETS2 może stać się kolejnym szokiem cenowym.
Na ile koszty zrównoważonego rozwoju i transformacji energetycznej są już
„wbudowane” w inflację i prognozy stóp procentowych w Polsce?
Precyzyjny szacunek nie jest znany, ale sądzimy, że ten
komponent istnieje zarówno w cenach energii (relatywnie wysokich na tle całej
UE, zwłaszcza dla odbiorców korporacyjnych), jak i w koszcie kapitału, który
muszą pozyskać na rynkach finansowych podmioty podejmujące wysiłek
transformacyjny. Tym niemniej, nie są to duże wartości, bo nie mają prawa być –
energetyka jest małym sektorem, a roczne zapotrzebowanie na kapitał stanowi
ułamek całkowitej wielkości gospodarki.
Czy z perspektywy Pana/Pani
banku zielona transformacja oznacza docelowo wyższe ceny produktów finansowych dla
klientów – wyższe marże, prowizje, droższy kredyt?
Generalnie nie. Można sobie jednak wyobrazić dodatkowe
koszty w okresie przejściowym, związane np. z potrzebą zbudowania kompetencji i
narzędzi niezbędnych do tego, by oceniać przedsięwzięcia o charakterze
transformacyjnym, szacować i zarządzać ryzykami związanymi ze zrównoważonym lub
niezrównoważonym rozwojem. Tego rodzaju inwestycje będą zapewne finansowane z
przychodów z działalności, ale ich udział w całkowitych przychodach banku (oraz
w końcowym oprocentowaniu produktów finansowych) będzie tak mały, że raczej nie
zostanie zauważony.
Gdyby miał Pan wskazać
jeden konkretny postulat do rządu lub regulatorów, który sprawiłby, że zrównoważony
rozwój będzie wzmacniał, a nie osłabiał konkurencyjność polskiej gospodarki – co
by to było?
Polska gospodarka jest konkurencyjna i zdolna do
transformacji energetycznej (i nie tylko energetycznej), ale są obszary
wymagające poprawy. Wskazywaliśmy na nie w jednym z naszych raportów. Polska
gospodarka potrzebuje (zwłaszcza, jeśli myślimy o konkurencyjności w horyzoncie
dekad) m.in. lepszego i sprawniejszego systemu szkolnictwa i nauki, większej
różnorodności opcji finansowania dla przedsiębiorstw czy też mocniejszego rynku
kapitałowego.
Dziękujemy za
rozmowę.
O POLSIF
Sustainable Investment Forum Poland (POLSIF) jest niezależną organizacją pozarządową, której celem jest przyczynianie się do wzrostu wartości i jakości zrównoważonych inwestycji i finansów w Polsce. POLSIF tworzy ponad 170 przedstawicieli i przedstawicielek wiodących towarzystw funduszy inwestycyjnych, banków, funduszy private equity, organizacji i izb branżowych oraz świata naukowego, 100 współpracujących ekspertów i ekspertek, a także kilkadziesiąt instytucji z branży finansowej i inwestycyjnej.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS