-
Rekordowa sprzedaż aut elektrycznych w Norwegii w 2025 roku
-
Ulgi podatkowe i kary za kupno aut spalinowych, czyli prawda o popularności elektryków w Norwegii
-
Samochody spalinowe niemal zupełnie zniknęły ze sprzedaży w Norwegii
-
Zmiany w ulgach podatkowych dla aut elektrycznych
Rekordowa sprzedaż aut elektrycznych w Norwegii w 2025 roku
Po raz kolejny Norwegia udowodniła, że jest w awangardzie elektromobilności. Udział aut elektrycznych w sprzedaży nowych samochodów w 2025 roku wyniósł w tym kraju 95,9 proc. Co więcej, jak podaje Norweska Federacja Drogowa (OFV), w grudniu udział ten wyniósł aż 97,6 proc.
To wyraźny wzrost w stosunku do 2024 roku, w którym elektryki również dominowały na norweskim rynku, odpowiadając za 89 proc. sprzedaży nowych samochodów. Dla porównania w 2020 roku auta elektryczne stanowiły 54 proc. rynku, zaś w 2015 roku zaledwie 17 proc.
Najpopularniejszą marką w Norwegii została (piąty rok z rzędu) Tesla, do której należy 19,1 proc. tamtejszego rynku. Na drugim miejscu znalazł się Volkswagen (13,3 proc.), a na trzecim Volvo (7,8 proc.). Najchętniej wybieranym modelem została Tesla Model Y ze sprzedażą na poziomie 27 621 samochodów.
Ulgi podatkowe i kary za kupno aut spalinowych, czyli prawda o popularności elektryków w Norwegii
Fakt, że norwescy kierowcy niemal całkowicie przesiedli się na samochody elektryczne, często stawiany jest za wzór innym krajom. Zdaniem zwolenników elektromobilności jest to żywy dowód na to, że zrezygnować z aut spalinowych możemy już teraz. Wystarczy wysoki poziom świadomości ekologicznej w społeczeństwie i odpowiednie zachęty ze strony państwa, które mają przekonać osoby niezdecydowane.
Niektórzy zwracają uwagę również na to, że Norwegia ma bardzo rozwiniętą sieć ładowarek, a także duży dostęp do taniej energii elektrycznej pochodzącej niemal wyłącznie z odnawialnych źródeł energii (w większości z elektrowni wodnych). To oczywiście również wart odnotowania czynnik, ale nie najważniejszy.
Jak wyjaśnia w rozmowie z Reutersem Christina Bu, szefowa Norsk Elbiforening, bardzo istotna jest tu polityka rządowa. I nie chodzi tylko o ulgi dla posiadaczy elektryków:
To jest często źle rozumiane poza Norwegią. Wszyscy myślą, że kluczowym czynnikiem są ulgi podatkowe oraz dopłaty, ale równie dużą rolę pełni tu bat. Na samochody spalinowe nakładane są tak wysokie podatki, że ich sprzedaż przestaje mieć sens.
Jak przekłada się to na realne ceny aut w salonach? Przykładowo cztery lata temu Volkswagen ID.3 (o mocy 150 KM) był w Polsce droższy od Golfa (o mocy 110 KM) o 50 tys. zł, podczas gdy w Norwegii okazywał się tańszy o 30 tys. zł. Tak dużą różnicę robiło stosowanie jednocześnie dużych ulg dla aut elektrycznych oraz zaporowych podatków na spalinowe.
A jak to wygląda obecnie? Dla przykładu weźmy najtańsze spalinowe BMW X1 (136 KM) oraz jego elektryczną wersję iX1 w bazowej odmianie (204 KM). W Polsce to pierwsze kosztuje 190 tys. zł, podczas gdy drugie 224 tys. zł. Z kolei w Norwegii spalinowa wersja wyceniona jest na 253 tys. zł, zaś elektryczna na 192 tys. zł. Nic dziwnego, że kupujący wolą elektryki, skoro mogą dostać znacznie mocniejszą wersję i jeszcze oszczędzić na tym sporo pieniędzy.
Trzeba też pamiętać o innych działaniach władz, ukierunkowanych na “przekonanie” kierowców do elektromobilności. Jak wyjaśniają przedstawiciele Norsk Elbiforening, od 2012 roku opłata importowa wliczana w cenę nowego samochodu spalinowego wzrosła dwukrotnie. Natomiast o połowę zwiększyła się cena paliwa, co dodatkowo skłania do refleksji nad kosztami eksploatacji. Szczególnie, że choć cena norweskiego prądu jest płynna i zmienia się nawet co godzinę, rząd gwarantuje jej wysokość dla gospodarstw domowych i koszt 1 kWh rzadko przekracza 0,8 korony, czyli około 30 groszy. Oznacza to, że za przejechanie 100 km właściciel elektryka płaci około 6 zł.
Samochody spalinowe niemal zupełnie zniknęły ze sprzedaży w Norwegii
Jeśli sądzicie, że powyższa sytuacja ma niewiele wspólnego z wolnym rynkiem oraz wolnością konsumentów do podejmowania własnych wyborów, to macie oczywiście rację. Ale nadal nie wiecie wszystkiego. Obecnie problem nie polega już tylko na sztucznym regulowaniu cen, ale na niemal zupełnym odebraniu kierowcom możliwości wyboru.
Cytowana wcześniej Christina Bu mówiła, że obecna polityka podatkowa sprawia, iż sprzedaż aut spalinowych w Norwegii przestaje mieć sens. To duże niedopowiedzenie, ponieważ one niemal zupełnie zniknęły już z tamtego rynku. Wersji spalinowych od dawna nie znajdziecie już w ofercie Volkswagena, Peugeota, Opla i wielu innych marek.
W 2024 roku za 8 proc. rynku norweskiego odpowiadały hybrydy, na czym głównie korzystała Toyota (Yaris był nawet na 9. miejscu rankingu sprzedaży). Ale już w minionym roku Japończycy zrezygnowali nawet z hybryd i obecnie Toyota sprzedaje tam wyłącznie elektryki (poza Land Cruiserem, Hiluxem i autami dostawczymi).
Pojedyncze spalinowe wersje wybranych modeli (zwykle flagowych lub sportowych) oferują też Audi oraz Mercedes. Co ciekawe BMW nadal utrzymuje w miarę kompletną gamę silnikową, dzięki czemu nadal możliwe jest, przedstawione wyżej, porównanie cen aut elektrycznych i spalinowych w Norwegii.
Zmiany w ulgach podatkowych dla aut elektrycznych
Biorąc pod uwagę fakt, że w Norwegii praktycznie nie ma już samochodów spalinowych w salonach, nic dziwnego, że tamtejszy rząd podjął decyzję o odchodzeniu od ulg dla aut elektrycznych. 1 stycznia 2026 roku limit ceny elektryka, poniżej którego nie jest on objęty podatkiem VAT, został obniżony z 500 tys. koron (ok. 180 tys. zł) do 300 tys. koron (ok. 108 tys. zł). W przyszłym roku limit zostanie zmniejszony do 150 tys. koron, zaś od 2028 roku wszystkie elektryki będą objęte pełnym, 25-procentowym VAT-em.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS