A A+ A++

Co najmniej 40 tys. dzieci w Gazie to sieroty, które straciły oboje rodziców; 17 tys. zostało rozdzielone z rodziną w wyniku wojny i przemieszczania się ludności” – poinformowało Caritas Polska w komunikacie przekazanym PAP i mediom.

Ekspert ds. projektów zagranicznych Caritasu Polska Magda Janiszewska przekazała, że Caritas wspiera w Gazie cztery placówki medyczne, będące często jedynym bezpiecznym miejscem dla najmłodszych, których rodzice albo zginęli, albo nie ma możliwości ich zlokalizowania.

Wyjaśniła, że osierocone dzieci muszą samodzielnie znaleźć schronienie, jedzenie, zorganizować wodę i opał, co jest szczególnie trudne w okresie zimowym, w którym spanie w ruinach i zgniłych namiotach jest śmiertelnym zagrożeniem.

W Gazie są teraz powodzie, panują bardzo trudne warunki pogodowe. Prowizoryczne schronienia i namioty gniją, stając się siedliskiem chorób. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z ludźmi, którzy są niedożywieni, mają słabą odporność. Przetrwanie w takich okolicznościach jest ogromnym wyzwaniem, szczególnie w obliczu bardzo ograniczonej pomocy humanitarnej, która wciąż jest blokowana

— zaznaczyła Janiszewska.

„Ranne dziecko, brak ocalałej rodziny”

Dodała, że w ostatnim kwartale 2025 r. 38 proc. wszystkich pacjentów punktów medycznych Caritasu w Strefie Gazy stanowiły dzieci i młodzież. Personel medyczny i pracownicy organizacji humanitarnych nierzadko stają się ich jedynymi opiekunami. W nomenklaturze humanitarnej pojawił się nowy termin: Wounded Child, No Surviving Family (WCNSF), czyli „ranne dziecko, brak ocalałej rodziny”.

W przypadku najmłodszych dzieci sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna. Na skutek traumy i szoku przestają mówić. Niektóre jeszcze nie mówią, bo są po prostu za małe. Czasem nie wiadomo nawet, jak się nazywają. Pozostają więc dziećmi bez tożsamości, bez historii, bez dorosłych, którzy mogliby zabrać głos w ich imieniu

— stwierdziła ekspert ds. pomocy humanitarnej i rozwojowej Caritasu Polska Nina Mocior.

Trauma utraty rodziców i opiekunów

Dodała, że trauma utraty rodziców i opiekunów powoduje wycofanie, milczenie, brak reakcji na otoczenie.

Według autorów komunikatu, w Gazie panuje chaos ewakuacji i przesiedleń, nie ma administracji, dokumentów i rejestrów, często dochodzi też do masowych śmierci całych rodzin. Choć wiele dzieci dochodzi do siebie fizycznie, ich stan psychiczny pozostaje krytyczny.

Jak podkreślili, dzieci te funkcjonują w stanie chronicznego zagrożenia. Brak bezpiecznych miejsc, które dawniej zapewniały rutynę i przewidywalność, odbiera im możliwość regulacji emocjonalnej. Dzieci niemające dorosłego opiekuna nie są w stanie pojąć tego, co się wokół dzieje: szukają winy w sobie, dodając nierealistyczne wątki, np. „gdybym wtedy nie wyszedł się pobawić, mama nie musiałaby mnie szukać i sama by nie zginęła”.

Brak korekty takiego myślenia przez dorosłego lub pomocy specjalisty powoduje, że poczucie winy staje się częścią osobowości – najpewniej przełoży się na późniejsze myślenie: nie zasługuję na pomoc, muszę cierpieć, nie warto mi pomagać. Dzieci wychowujące się na terenach wojennych wyrastają na dorosłych, którzy żyją z poczuciem winy ocalałego

— oceniła Nina Mocior.

Tragiczne skutki chronicznego stresu

Wskazała, że chroniczny stres nie tylko modyfikuje strukturę mózgu, ale pozostawia trwały ślad w genomie.

Badania nad epigenetyką pokazują, że ciężki stres i przemoc mogą pozostawić tzw. blizny na DNA, które są wykrywane nawet u dzieci i wnuków osób doświadczonych wojną. Oznacza to, że trauma z Gazy czy każdego innego regionu walk zbrojnych nie zakończy się wraz z ustaniem wojny – będzie dziedzictwem, które wpłynie na kolejne pokolenia, determinując ich zdolność do budowania więzi i funkcjonowania w społeczeństwie

— zaznaczyła Mocior.

Działalność Caritasu Polska na rzecz osieroconych dzieci w Strefie Gazy można wesprzeć, wchodząc na stronę internetową: https://caritas.pl/

CZYTAJ WIĘCEJ:

— Dwie osoby zginęły w izraelskich atakach w Strefie Gazy. Hamas zgodził się oddać władzę, ale nie chce się rozbroić

— Trudna sytuacja chrześcijan w Jerozolimie. Wróblewski: Cierpią tu prześladowania, a ich obecność staje pod znakiem zapytania

— S.O.S. dla Ziemi Świętej. Chrześcijanie m.in. w Betlejem potrzebują wsparcia. Dyrektor polskiej sekcji PKWP: „Sytuacja stała się dramatyczna”

PAP/oprac. Natalia Wierzbicka

Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułKomunikacyjny armagedon na Dolnym Śląsku. Winne oblodzenie
Następny artykułBoniek nie mógł dłużej milczeć ws. Małysza. Mówi to wprost