To będzie absolutnie pasjonujący rok w polityce międzynarodowej! Jest wiele znaków zapytania, ale jedno jest pewne: będzie się działo! Czy Stany Zjednoczone Ameryki zaanektują lub „kupią” Grenlandię? Jeszcze rok i kwartał temu, gdyby ktoś wyszedł z taką sugestią zostałby uznany za wariata bez piątej klepki. Dziś jeśli ktoś całkowicie wykluczy wariant „amerykanizacji” tej formalnie części terytorium Królestwa Danii – to on może być uznany za wariatuńcia. To naprawdę jest na stole.
Zapewne wzrośnie presja na zmianę władzy na Kubie. Czy będzie to taki sam wariant jak z Wenezuelą? Oznaczałoby to wymianę lidera (liderów) i praktyczne dogadanie się po cichu z resztą establishmentu odnośnie reorientacji polityki zagranicznej Hawany. Caracas w tej chwili w kwestiach ropy wydaje się, że będzie jeść Waszyngtonowi z ręki. Czy ten sam scenariusz czy może bardziej „inwazyjny” będzie zastosowany wobec Kuby? Czy konflikt z Zatoki Świń sprzed sześciu i pół dekady i grożąca wówczas naprawdę czy rzekomo wojna atomowa będą przez prezydenta Donalda Trumpa zapomniane? Stać go i na to: na amnezję w tej kwestii.
Czy Chiny wykorzystają fakt, że USA pokazały, że Ameryka Południowa/Łacińska jest amerykańską strefą wpływu i „wezmą” Tajwan, bo to zona ich interesów i wpływów? Nie można tego całkiem wykluczyć, choć polityka międzynarodowa Pekinu charakteryzuje się unikaniem ryzyka i systemowym minimalizowaniem wpadek. Czy zatem ChRL dalej będzie gospodarczo „otarbiać” – „Republikę Chińską” – bo przecież tak brzmi oficjalna nazwa Tajwanu nieuznawana przez Pekin? To scenariusz bardzo prawdopodobny.
Czy Stany Zjednoczone Ameryki zaczną odrabiać tracony przez dekady dystans do Chin i Rosji w Afryce? Czy będą kontynuować politykę prezydenta Josepha Bidena „wyrwania” Rosji/Kubie postkomunistycznej Angoli? Czy dokończą dzieła przejmowania Ruandy w amerykańską strefę wpływów? To jest możliwe, bo to leży w amerykańskim interesie.
„Bliższa koszula ciału” – mówi stare polskie porzekadło. Czy zatem zakończy się pełnoskalowa wojna w Europie Wschodniej? Raczej tak, choć wydaje się, że prawie na pewno nie przed wiosną. To oczywiste, że zimę Rosjanie chcą wykorzystać do dalszego wyniszczania militarnego, energetycznego i demograficznego Ukrainy. Czy zatem Anno Domini 2026 przyniesie traktat pokojowy między Moskwą a Kijowem? Raczej nie. Prędzej nawet i długotrwałe, ale jednak „tylko” zawieszenie broni, bo przecież żaden poważny ukraiński polityk nie pogodzi się w wymiarze formalno-prawnym z utratą jednej piątej czy jednej czwartej terytorium swojego kraju.
A do tego w polityce zagranicznej dojdzie jeszcze sporo niespodzianek. Niestety, nie wszystkie muszą być pozytywne.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS